Spece od mokrej roboty

28 kwietnia w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego we Włodawie odbyło się XXXIX walne zgromadzenie delegatów Spółki Wodno-Ściekowej „Jezioro Białe-Glinki”. Chociaż udało się przeprowadzić obrady zgodnie z porządkiem i przyjąć zaplanowane uchwały, to nie obyło się bez żarliwych dyskusji.

Na spotkanie przybyło zaledwie 22 z 60 uprawnionych do głosowania. Według jednego z delegatów, w poprzednich latach, gdy na zebraniach zjawiało się więcej osób, to atmosfera była dużo gorętsza. Ale na piątkowym zgromadzeniu też nie można było się nudzić, bo dyskusja momentami była bardzo zacięta.

Zbuntowana Okuninka?

Jako pierwszy głos zabrał Andrzej Rysz, zwracając uwagę, że na sali brakuje reprezentantów ośrodków wypoczynkowych z Okuninki. Jego zdaniem, może to być bunt przeciwko niesprawiedliwemu narzucaniu cen za wodę przez spółkę. – Dlaczego Okuninka ma płacić dużo więcej niż inne miejscowości? Może przedsiębiorcy uznali, to za nieuczciwe wobec nich i dlatego nie przyszli? I dlaczego tu nie ma wójta Włodawy, przecież jego to też dotyczy – pytał A. Rysz.
Dyrektor spółki Jerzy Łagodziński odpowiedział, że nieobecność reprezentantów Okuninki może być przejawem, że wszystko jest dobrze i nie ma o czym dyskutować. – Okuninka jest miejscowością wypoczynkową i największy pobór wody jest w okresie wakacyjnym. Przez resztę roku ośrodki wczasowe praktycznie nie korzystają z naszych zasobów, ale spółka i tak przez ten okres musi płacić podatki i ponosić koszty amortyzacyjne. Ceny w tamtym rejonie są wyższe, żebyśmy nie ponosili strat. Miejscowości sezonowe wszędzie płacą więcej – wyjaśniał J. Łagodziński.

Fuzja czy likwidacja?

Następnie A. Rysz złożył wniosek o zwołanie spotkania z przedstawicielami Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, aby je połączyć ze Spółką „Jezioro Białe-Glinki.” Uzasadniał to lepszymi warunkami proponowanymi przez MPGK dla odbiorców usług wodno-ściekowych. Jeden z delegatów, Marek Adamczyk, oburzył się na ten pomysł, zarzucając wnioskodawcy działanie na szkodę spółki. – Jaki interes ma pan w tym, żebyśmy pozbyli się naszego majątku? Pamiętam jak pan już w tamtym roku razem z wójtem próbowaliście zakłócić walne zgromadzenie i je unieważnić – twierdził M. Adamczyk.
Do sporu włączył się przewodniczący obrad Marek Pawłowski: – Spółki nie można połączyć z MPGK. Można ją jedynie zlikwidować i wtedy każdy będzie mógł kupić. Już w 2001 r. był taki pomysł, ale wtedy się nie zgodziliśmy.
J. Łagodziński zapewnił, że rozmawiał z prezesem MPGK Hubertem Ratkiewiczem i nie jest on zainteresowany przejęciem spółki. A. Rysz odpowiedział, że słyszał coś zupełnie innego i trzeba zorganizować spotkanie. Wymiana zdań trwałaby pewnie jeszcze długo, gdyby M. Adamczyk nie zgłosił formalnego wniosku o zamknięcie dyskusji.
Delegaci przeszli następnie do głosowania nad uchwałami. Pierwsze trzy przyjęto bez problemu. Czwarta, dotycząca ustalenia należności za przesył ścieków, wzbudziła zastrzeżenia delegata A. Rysza. Złożył formalny wniosek o obniżenie ceny za metr sześcienny ścieków o 20 groszy. Jednak w głosowaniu wniosek został odrzucony (tylko A. Rysz był za).

„Spinka”

Piąta uchwała dotyczyła budżetu spółki. Delegat Mieczysław Walczuk wniósł o dodanie do planu inwestycyjnego budowy nowego odcinka sieci wodociągowej łączącego Okuninkę z Orchówkiem. – Tam jest tylko jedno połączenie, biegnące pod rzeką Tarasienką. W przypadku poważnej awarii sieci, w tamtej części naprawa mogłaby trwać wiele dni. A jeśli byłoby to jeszcze w sezonie wakacyjnym, to setki ludzi byłoby pozbawione bieżącej wody – uzasadniał swój wniosek M. Walczuk.
Delegat M. Adamczyk stwierdził, że to gmina ma obowiązek zaopatrywać mieszkańców w wodę i ona powinna sfinansować „spinkę”. Swoje zdanie dorzucił też przewodniczący M. Pawłowski: – Gmina jest niesłowna i nie ma co na nią liczyć. I tak spółka wyręczyła ją w budowie sieci.
A J. Łagodziński postraszył, że gdy spółka podłączy się do Orchówka z jednej strony, to wtedy MPGK z drugiej i zabierze odbiorców. I gdy w końcu przyszło do głosowania nad wnoskiem w sprawie „spinki”, to za przyjęciem był jedynie sam wnioskodawca.
Po ciężkiej przeprawie udało się wreszcie przyjąć wszystkie zaplanowane uchwały. I zaczęto głosować nad wnioskami delegatów. Wnoszono m. in. o organizowanie walnych zgromadzeń w dni wolne od pracy, ale odrzucono ten pomysł. Oczywiście A. Rysz też złożył wniosek. Ponownie chciał spotkania z MPGK, ale widząc reakcję innych delegatów, w końcu dał sobie spokój i obrady zakończono. (sr)