Spłonął we własnym domu

Makabryczne odkrycie strażaków. W płonącym mieszkaniu znaleźli na wpół zwęglone zwłoki mężczyzny.

W środę (12 października) tuż po godzinie 13:50 dyżurny straży pożarnej w Chełmie otrzymał zgłoszenie o pożarze w Marysinie (gm. Ruda-Huta). Po przyjeździe na miejsce pierwszych zastępów strażaków okazało się, że w ogniu stoi cały drewniany budynek mieszkalny. Z żywiołem walczyli przez kilka godzin.
– Strażacy zabezpieczyli teren i powiadomili pogotowie energetyczne. Odłączono prąd w całej wsi – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy KM PSP w Chełmie.
Najpierw strażacy podali dwa prądy wody przez okna domu, a następnie weszli do środka, by kontynuować akcję gaśniczą. W jednym z pomieszczeń dokonali makabrycznego odkrycia. Na podłodze leżały częściowo zwęglone już zwłoki mężczyzny. Po dogaszeniu i oddymieniu na miejsce przyjechali również technicy kryminalistyczni i prokurator.

Choć ciało było do połowy spalone, nie było problemów z identyfikacją zwłok. To 60-letni gospodarz. Mężczyzna mieszkał sam, nadużywał alkoholu. Spalił się w samotności, we własnym domu.
– Decyzją prokuratora ciało zostało zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Chełmie.
Wyniki sekcji zwłok denata mają określić dokładną przyczynę jego śmierci. Według niepotwierdzonej jeszcze wersji, przyczyną pożaru miała być wadliwa instalacja kominowa. Mężczyzna miał nie dbać o systematyczne czyszczenie i sprawdzanie przewodów.(pc, fot. JRG 2 Chełm)