Społecznicy urażeni słowami prezydenta

Byłych członków niedziałających od dłuższego czasu rad osiedli uraziły słowa prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, według którego rady niewiele wnosiły do życia w mieście. – Poświęcaliśmy radom swój wolny czas, robiliśmy to za darmo. Jest nam przykro po tym, co powiedział prezydent – mówią społecznicy.

Tydzień temu informowaliśmy, że prezydent Chełma Jakub Banaszek sceptycznie odniósł się do przywrócenia do życia rad osiedli. O ich ponowne uruchomienie zaapelowali radni Marek Sikora i Stanisław Mościcki.

– Od wybuchu pandemii rady osiedli nie funkcjonują, kadencje skończyły się, ale jak było wcześniej? Niska frekwencja. Wysoka była tylko na tematach kontrowersyjnych i, z mojej perspektywy, ale bardzo szczerze, totalnie bez przełożenia na inwestycyjne plany na poszczególnych osiedlach. Głównie z powodu braku środków i braku instrumentów prawnych – skomentował wówczas apel radnych Banaszek.

Jego wypowiedź nie spodobała się wielu osobom, które przed laty w Radach Osiedli działały.

– Jest nam przykro, że tak pan prezydent ocenia naszą działalność – mówi nam chełmianka, która wiele lat angażowała się w pracę jednej z rad osiedli (prosi o zachowanie anonimowości). – Rozmawiałam z koleżankami i kolegami z rady. Poświęcaliśmy radom swój czas wolny, robiliśmy to zupełnie za darmo, często narażeni byliśmy na krytykę, ale działaliśmy. Byliśmy pośrednikiem między mieszkańcami osiedli, a ludźmi, którzy Chełmem rządzą. I wiele pomysłów udało się nam, przy współpracy z miastem zrealizować. Tak było jednak dopóki prezydentem była pani Agata Fisz – podkreślają nasi rozmówcy.

Społecznicy opowiadają nam, że za kadencji prezydent Fisz na radach osiedli pojawiał się zawsze któryś z wiceprezydentów, a także większość dyrektorów poszczególnych wydziałów urzędu miasta. – Oczywiście nie każdy nasz i naszych mieszkańców pomysł spotykał się z aprobatą, ale chociaż można było się spotkać, podyskutować, przekazać swoje uwagi urzędnikom. A jak było, gdy prezydentem został pan Banaszek? Na rady osiedli nikt z miasta się nie fatygował, nikt nas nie chciał słuchać. Wydziały pozamieniano na departamenty, a dla tych departamentów rady osiedli to widać za niskie progi – mówi inna osoba, która kiedyś działała w radzie swojego osiedla.

Według społeczników po tym, co stało się z ostatnim budżetem obywatelskim (z 16 zaplanowanych zadań zrealizowano 3), widać, jaki obecna władza ma stosunek do oddolnych inicjatyw. – Gdyby tak miały być traktowane nowo powołane do życia rady osiedli, to rzeczywiście nie ma sensu ich odtwarzać – słyszymy. (kg)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here