Spór o kopalnię, której nie ma

W piątek (6 kwietnia) mieszkańcy gminy Hańsk spotkali się w Kulczynie z samorządowcami i inwestorem, by rozwiać wątpliwości dotyczące planowanej tam budowy kopalni węgla kamiennego. Niestety, efekt spotkania był mizerny – nie wyjaśniono sobie niczego i każdy został przy swoim zdaniu.

– W 2013 i 2014 wydano 4 koncesje poszukiwawcze, w tym największej firmie z grupy Balamara. Teren obejmuje trzy powiaty: łęczyński, chełmski i włodawski (gm. Hańsk, Stary Brus, Urszulin). Do końca tego roku odwierty muszą zostać zakończone – tłumaczył mieszkańcom gminy Hańsk Adam Rychliczek, przedstawiciel Balamary – Wiedza na temat odwiertów jest na razie objęta tajemnicą handlową, ale są to złoża strategiczne dla państwa. Jesteśmy na końcowym etapie przygotowania dokumentacji dla ministra.
Jego zdaniem teren złoża Sawin II jest bardzo dobrze rozpoznany, a zaawansowanie prac jest bardzo duże. Tyle tylko, że firma Balamara na razie nie informuje o efektach prac. Z kolei przedstawiciele ekologów zwracali uwagę na wyjątkową szkodliwość planów budowy kopalni akurat w tym miejscu. – To jest teren objęty ochroną. To są nie perły przyrodnicze, a diamenty! – mówili. – Jakim prawem minister mógł dać zgodę na koncesję na tak cennych przyrodniczo terenach? Z punktu widzenia przyrody będzie to zbrodnia. To tak, jakby budować coś na terenie byłego hitlerowskiego obozu zagłady. A państwo macie plany, by tak cenny teren zniszczyć.
Z kolei mieszkanka Starego Majdanu zwróciła uwagę na inny aspekt budowy kopalni. – Nasze domy mogą nie wytrzymać przeciążeń – twierdziła. – Rozmawiałam z architektem, który stwierdził, że nasz dom ma małe szanse na wytrzymanie prac związanych z budową i eksploatacją kopalni. Stary Majdan i Wojciechów to miejscowości, które mogą ucierpieć najbardziej. Mogą zniknąć w ogóle z powierzchni ziemi.
A. Rychliczek próbował rozwiewać te wątpliwości. – To, w jaki sposób kopalnia będzie eksploatowana, to sprawa dalekiej przyszłości. Będzie opracowany pełny raport oddziaływania na środowisko. Następnie powstanie plan zagospodarowania. Opowiadanie więc dziś o tym, że pewne miejscowości zginą, to jest wróżenie z fusów. W maju złożymy do ministra plany dotyczące wydobywania złóż. Później będą konsultacje – wyjaśniał, ale chyba niewielu przekonał.
Kłótnię pomiędzy mieszkańcami a przedstawicielem Balamary póbował załagodzić wójt gminy Marek Kopieniak. – Co innego koncesja wydobywcza, co innego studium. Są procedury, które trzeba wykonać. Dlatego też mieszkańcy wiedzieli o przystąpieniu gminy Hańsk do studium zagospodarowania. Ta uchwała podjęta została ponad rok temu – argumentował wójt. Mieszkańcy nie dali się jednak przekonać, obstając przy zdaniu, że nic nie wiedzieli o planach powstania kopalni.
Choć do budowy kopalni droga jeszcze daleka i wyboista, temat już dziś budzi wielkie emocje. (pk)