Sporne wizje rozwoju

Dyskusja nad studium była bardzo emocjonująca

Choć wakacje trwają w najlepsze, w środowe popołudnie, 12 lipca, sala konferencyjna lubelskiego ratusza pękała w szwach. Tak wielkie zainteresowanie budzi wyłożone przez miasto Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.


W dyskusji o tym dokumencie, nakreślającym strategię rozwoju Lublina, wzięli udział doradcy prezydenta, społecznicy z dzielnic, architekci i mieszkańcy. Z pracowników urzędu miasta dyskusji przysłuchiwał się szef miejskiego Wydziału Planowania, Mirosław Hagemejer.
Dyskusję rozpoczęli członkowie Rady Kultury Przestrzeni, która jest ciałem doradczym przy prezydencie Lublina.
– To dla nas bardzo istotne rozmowy. Decydują o tym, czy chcemy miasta dla wszystkich. Dotychczasowe spotkania w ratuszu nie spełniły naszych oczekiwań. Wnieśliśmy o powtórzenie konsultacji dot. studium. Chcemy też, by składały się z warsztatów dla mieszkańców. Należy im czytelnie przetłumaczyć skomplikowany język planistów, by nie zdziwili się, że za 25 lat przy ich domach powstanie wielka droga – mówiła Marta Kurowska z Rady Kultury Przestrzeni.

Odrolniać czy nie odrolniać?

– Studium zakłada, i to optymistycznie, wizję Lublina w 2050 roku. Miasto miałoby mieć wówczas ok. 374 tysięcy mieszkańców, podczas gdy prognozy Głównego Urzędu Statystycznego mówią o 265 tys. – mówił Jan Kamiński, przewodniczący RKP.
Jego zdaniem miasto zbyt odważnie proponuje uwalniać tereny rolne pod „mieszkaniówkę”. Powierzchnia działek rolnych, nieużytków i zieleni nieurządzonej miałaby spaść szczególnie wyraźnie, bo niemal pięciokrotnie, do poziomu ok. 7-8 procent. Dotyczy to zwłaszcza dzielnic peryferyjnych, Głuska, Szerokiego, itp. – Działki rolne są bogactwem miasta, nie bezwartościowym terenem. Na drogach przy samej granicy miasta gminy ościenne dostaną prezent, w postaci atrakcyjnych terenów pod zabudowę – krytykował założenia studium Jan Kamiński.
Część obecnych odpierała argumenty Rady Kultury Przestrzeni o zbyt nagłym uwalnianiu działek rolnych. – U nas mieszkańcy czekają lata na tę decyzję i regularnie pytają, kiedy będą się mogli budować. Lata lecą, pokolenia czekają. Jest w końcu szansa, by skończyć to ubezwłasnowolnienie na swoich działkach. Nie doczekamy się miejscowego planu zagospodarowania, jeśli będziemy przedłużali dyskusję w nieskończoność – mówiła Maria Dudziak z rady dzielnicy Szerokie. Podobne argumentował przedstawiciel Ponikwody. – Popieramy tworzenie nowej zabudowy, jak również wyznaczenie terenu pod grzebowisko dla zwierząt – dodał Tomasz Małecki z rady dzielnicy Ponikwoda.

Zielony alert

Inni krytykowali zapisy w Studium dotyczące czystości powietrza.
– Prezydent nie wydał pozytywnej decyzji środowiskowej dotyczącej elektrowni opalanej słomą, a studium właśnie taką przewiduje. Ciągle zwalczamy nieprzyjazne środowisku inwestycje. Najpierw spalarnia opon, później spalarnia śmieci, a ostatnio odpieramy elektrownię opalaną słomą (sprawa budowy tej ostatniej przy ul. Tyszowieckiej i Mełgiewskiej jest w sądzie administracyjnym, przyp. aut.). Po zasięgnięciu opinii naukowców widzimy, jakie niosłaby szkody, promieniując na całe miasto – podkreślała Krystyna Brodowska ze Stowarzyszenia Ekologiczny Lublin i rady dzielnicy Felin. – Wyrażamy zaniepokojenie, gdyż taki zapis to zielone światło dla potencjalnego inwestora.
Rzeczywiście, studium zakłada, że bloki opalane biomasą powstaną w miejscu Megatemu i PGE Wrotkowa. Podobne obawy zgłosiła już rada dzielnicy Tatary.
O tym, że miasta nie mogą bagatelizować jakości powietrza przypomniała pani Natalia ze Strasbourga. – Miasta niemieckie są już pozywane w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i przegrywają. Udowadnianie śmierci człowieka w wyniku zanieczyszczenia powietrza jest trudne, ale możliwe – mówiła jako gość spotkania.
– Jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza, Lublin ma kategorię C (przekroczony dopuszczalny poziom). Tymczasem podejmuje się decyzje np. o częściowej zabudowie górek czechowskich. Dziś Czechów i sąsiedzi mają najlepszą jakość powietrza w Lublinie. Im dalej na południe i wschód, tym gorzej – mówił w kontekście planów dotyczących zabudowy górek czechowskich Andrzej Filipowicz z rady dzielnicy Czechów Południowy.

Nietrafione koncepcje?

Przedstawiciele Rady Kultury Przestrzeni krytykowali ponadto pomysł przedłużenia trasy Zielonej w kierunku Warszawy. Ulica biegłaby doliną, śladem ul. Węglinek, gdzie zachował się naturalny wąwóz. Rada nie widzi też potrzeby przecięcia drogą szybkiego ruchu Ponikwody (droga klasy głównej łączyłaby się z Turystyczną, tuż przy oczyszczalni Hajdów). W ogólnych uwagach Lublin jawi się w przyszłości jako miasto nadmierne rozproszone „Nowe dzielnice będą skazane na problemy komunikacyjne. Założenia studium zachęcają do wyprowadzki poza miasto i dalszego pogłębiania odpływu mieszkańców. Brak jest dbałości o system przyrodniczy, istniejące i nowe tereny zielone” – czytamy w podsumowaniu stanowiska Forum i Rady Kultury Przestrzeni.
Miasto czeka na uwagi do 4 sierpnia.
BARTŁOMIEJ CHUDY