Sportowe spółki mocno pod kreską

MOSiR „Bystrzyca” w Lublinie i Motor Lublin S.A. zakończyły ubiegły rok na poważnym minusie. Strata MOSiR wyniosła blisko 3 mln złotych, ale była niższa niż rok wcześniej, odwrotnie niż w Motorze, gdzie strata z roku na rok rośnie i w ubiegłym roku wyniosła ponad 2 mln zł.


MOSiR „Bystrzyca” to jedna z największych tego typu miejskich spółek w kraju. Zarządza m.in. kompleksem pływalni Aqua Lublin, stadionem Lublin Arena, CSR Łabędzia, stadionem żużlowym, halą Globus, Globus Ski, Słonecznym Wrotkowem. Jak twierdzą w MOSiR strata spółki nie powinna nikogo dziwić, bo spółki komunalne odpowiedzialne za sport i rekreację wszędzie są deficytowe.
– Spółka wprawdzie zamknęła rok 2016 stratą, ale była ona aż o 37 procent niższa niż w roku poprzednim. Na zmniejszenie straty o 1,765 mln zł złożyło się szereg działań, głównie w zakresie zwiększenia komercyjnej sprzedaży usług – informuje Karol Adamaszek, specjalista do spraw organizacji imprez w MOSiR „Bystrzyca”. – Przychody ze sprzedaży w ubiegłym roku wzrosły o ponad 11 mln zł (do poziomu ok. 36 mln zł), czyli o 44%. Wzrost ten głównie dotyczył sprzedaży biletów wstępów na nasze obiekty, z których wpływy prawie się podwoiły.
Najlepszy wynik finansowy wśród „MOSiR-owskich” obiektów w 2016 roku odnotowały Aqua Lublin, Arena Lublin oraz CSR Łabędzia. Najsłabsze wyniki wykazały: stadion żużlowy przy Al. Zygmuntowskich, hala Globus, Miasteczko Ruchu Drogowego i Globus Ski. W szczegółach – bilans lubelskiej Areny (przychody minus wydatki) to 1,38 mln zł na plusie, a kompleks Aqua: 1,7 mln zł zysku. Natomiast najwięcej dokładać musimy do stadionu żużlowego. Tutaj wpływy nie równoważą obciążeń i to pokaźnie (na minusie ponad 997 tys. zł rocznie).
Motor na wstecznym
Kolejny rok stratą zamknęła spółka Motor Lublin S.A. Choć klub ma chyba najwyższy budżet w trzeciej lidze, to piłkarzom po raz kolejny nie udało się awansować do wyższej klasy rozgrywkowej, a 2016 rok spółka zakończyła stratą wynoszącą 2,089 mln zł. Miasto w ostatnich latach dokapitalizowało klub kwotą 7 milionów złotych. – Zaznaczyć należy, że jest to strata księgowa, nie zaś faktyczny deficyt spółki. Wynika to z faktu, że podwyższenie kapitału zakładowego nie stanowi dla spółki księgowego przychodu – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta Lublina.
Jak spółka zamierza pokryć dwumilionową stratę? – Walne zgromadzenie zdecydowało o pokryciu straty z zysku lat przyszłych – informuje rzeczniczka ratusza.
A że osiągnięcie takiego wydaje się w naszych realiach niemożliwe, oznacza to dokładanie przez miasto do Motoru przez kolejne lata. W tegorocznym budżecie Lublina na dokapitalizowanie spółki zaplanowano 800 tys. zł. Jeśli, odpukać, w tym sezonie nie będzie awansu do II ligi, radni Lublina (opozycja już jest przeciw) na dalsze pompowanie pieniędzy w spółkę bez sportowych sukcesów mogą już się nie zgodzić. BCH