Stawką jest 27 mln złotych

Nawet 27 milionów złotych mogą wynosić żądania finansowe Warbusa wobec Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie. Spółka zdecydowała się wypowiedzieć umowę z ZTM-em, zarzucając miejskim urzędnikom niewłaściwe waloryzowanie tzw. stawek za wozokilometr. ZTM odpiera zarzuty i zapowiada, że naliczy Warbusowi kary finansowe. Miejscy urzędnicy przyznają, że Warbus postawił ich w trudnej sytuacji, a po 31 sierpnia, gdy upłynie okres wypowiedzenia mogą się pojawić zmiany w rozkładach.


Umowę na świadczenie przewozów Warbus zawarł z Zarządem Transportu Miejskiego trzy lata temu. Od grudnia 2016 roku obsługuje część linii, wykorzystując 30 autobusów. Od dłuższego czasu współpraca Warbusa i ZTM-u nie układa się dobrze, dlatego 28 lutego spółka postanowiła wypowiedzieć umowę. Sprawa wyszła na jaw dopiero po trzech miesiącach, a z lubelskich ulic Warbus ma zniknąć 31 sierpnia, gdyż właśnie wtedy upłynie okres wypowiedzenia.

Kością niezgody jest tzw. kwartalna waloryzacja stawki za wozokilometr. Pierwsza waloryzacja miała miejsce po pierwszym kwartale 2017 roku i przebiegła bez zakłóceń. Problemy zaczęły się na początku lipca 2017, gdy spółka otrzymała od ZTM Lublin propozycję nowych stawek po kolejnej waloryzacji. – ZTM bez żadnych podstaw, wbrew jasnym i klarownym postanowieniom umowy, w sposób jednostronny zmienił zasady naliczania waloryzacji.

Postanowił, że każdorazowo waloryzowana ma być pierwotna stawka za wozokilometr złożona w ofercie, a nie ostatnio obowiązująca stawka, jak stanowi jeden z zapisów umowy. Pierwotna stawka została już skutecznie zmieniona aneksem z kwietnia 2017 roku i nie była już w żaden sposób obwiązującą. To tak jakby waloryzacji emerytur zawsze dokonywać w oparciu o pierwszą wysokość przyznanej emerytury, a nie o ostatnio obowiązującą – uważa Kazimierz Kulig, prokurent Warbusa.

Kulig twierdzi, że „przyjęty przez ZTM sposób waloryzacji był skrajnie niekorzystny dla spółki, bowiem w bardzo istotny sposób zaniżał stawki za wozokilometr, jakie Warbus otrzymywał w kolejnych okresach obowiązywania umowy”. – Z takim obrotem sprawy nie mogła zgodzić się nasza spółka i już na początku lipca 2017 roku zwróciła uwagę ZTM na nieprawidłową i sprzeczną z postanowieniami umowy waloryzację. Niestety ZTM nie przejawiał dobrej woli polubownego załatwienia sporu w zakresie waloryzacji pomimo wielu prób podejmowanych z naszej strony – dodaje.

Zdaniem Kuliga „niedopłata ZTM na rzecz Warbusa z tytułu nieprawidłowej waloryzacji przekracza już 5 milionów złotych i ciągle rośnie”. – Nie mogliśmy godzić się na jawne nieprzestrzeganie zapisów przez ZTM Lublin. Będziemy dochodzić od gminy Lublin także rekompensaty innych szkód związanych z wypowiedzeniem umowy z winy gminy. W sumie roszczenia te mogą sięgać kwoty nawet 27 milionów złotych – mówi K. Kulig.

Całkiem inne jest stanowisko Zarządu Transportu Miejskiego. – Nie mamy wobec spółki Warbus żadnych zaległości oraz żadnego długu. Z naszego punktu widzenia podstawa wypowiedzenia jest oczywiście niezasadna i niezgodna ze stanem faktycznym. Waloryzacja według Warbusa powinna być liczona w inny sposób niż dokonuje jej ZTM. Licząc waloryzacje według Garbusa, stawka za wozokilometr na koniec umowy zbliżałaby się do około 90 zł. Sposób liczenia waloryzacji jest tożsamy z innymi umowami, zawartymi na świadczenie usług przewozowych.

Nie możemy inaczej traktować spółki Warbus – wyjaśnia Justyna Góźdź, inspektor ds. marketingu i kontaktów z mediami w ZTM. – Nie zgadzamy się z podstawą wypowiedzenia umowy i uznajemy ją za dokonaną z winy przewoźnika i tym samym zastosujemy kary umowne z tego tytułu – dodaje J. Góźdź. Przyznaje też, że „Warbus postawił ZTM w bardzo trudnej sytuacji”.

– Obecnie występują duże trudności na rynku kierowców. Zwróciliśmy się do MPK Lublin o zintensyfikowanie działań mających na celu zabezpieczenie usług przewozowych, poprzez zabezpieczenie zarówno taboru, jak i kierowców. Efektem podjętych działań przez spółkę miejską jest m.in. zakup 28 używanych autobusów od MZAWarszawa – mówi J. Góźdź.

Przedstawiciele ZTM-u postanowili też przystąpić do ataku. – Spółka Warbus od dłuższego czasu boryka się z problemami finansowymi. Mamy wiedzę o nich ze względu na otrzymywaną stosowną dokumentację w tym zakresie oraz rozpoczętą procedurą nadzoru sądowego, gdyż był zgłoszony wniosek do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy o upadłości spółki Warbus przez wierzyciela, czyli Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Przejawem problemów finansowych spółki w Lublinie były braki w realizacji kursów, wynikające z protestu kierowców, którzy na czas nie otrzymywali wynagrodzenia oraz przerwy w zakupie paliwa, przez co autobusy nie mogły wyruszyć na trasy – przypomina J. Góźdź.

Do końca sierpnia, a więc do zakończenia okresu wypowiedzenia umowy, zostało jeszcze sporo czasu. Czy jest zatem szansa na osiągnięcie porozumienia? – Trwają jeszcze rozmowy z przewoźnikiem odnośnie dalszej realizacji umowy – mówi J. Góźdź. Z kolei Kazimierz Kulig przekonuje, że „wypowiedzenie może być w każdej chwili cofnięte, jeśli ZTM zacznie przestrzegać umowy w zakresie waloryzacji stawki za przewozy”. Co się stanie, jeśli sprawdzi się czarny scenariusz i Warbus zniknie z lubelskich ulic?

– Niewykluczone, że będą nas czekać zmiany w rozkładach jazdy poprzez np. zmiany tras. Docelowo, w dłuższej perspektywie czasu, nie wykluczamy również ogłoszenia postępowania uzupełniającego na świadczenie usług przewozowych, które wypełni lukę po Warbusie. Szczegóły odnośnie kształtu obsługi od 1 września będziemy przedstawiać w okresie wakacyjnym – wyjaśnia J. Góźdź.

Grzegorz Rekiel