Strach o przyszłość oświaty

„Strajkujemy, bo zależy nam na edukacji i przyszłości naszego zawodu. W piątek pracownicy oświaty przyjdą do szkół, ale nie będą pracować. Rodzice, wiemy, że strajk może skomplikować Wam życie rodzinne i zawodowe. Prosimy o zrozumienie naszej decyzji” – taki apel pojawił się w dniu ogólnopolskiego strajku szkolnego 31 marca na stronie Związku Nauczycielstwa Polskiego. Na Lubelszczyźnie do nauczycielskiego protestu przyłączyło się około 111 szkół. W samym Lublinie strajkowali pracownicy 43 placówek oświatowych.
Większość rodziców zdecydowała się nie posyłać tego dnia swoich dzieci do szkoły, dlatego nawet te, w których strajk oficjalnie się nie odbywał, świeciły w piątek pustkami. – Do szkoły przyszło znacznie mniej dzieci. Myślę że była to decyzja rodziców, bo u nas zajęcia tego dnia się odbywały – mówi nauczycielka z Gimnazjum nr 18 im. M. Rataja. W strajku mogli wziąć udział wszyscy pracownicy niezależnie od przynależności związkowej, jednak na wielu szkołach zawisły flagi ZNP, głównego koordynatora szkolnego protestu.
Strajkujący nauczyciele walczyli o podwyższenie statusu zawodowego (10% podwyżki), a także o zachowanie miejsc pracy i utrzymanie warunków pracy i płacy do 2022 r. W dniu strajku pojawili się w szkole, ale nie prowadzili tego dnia zajęć. W tych szkołach, w których odbywał się protest, dzieci miały zapewnioną opiekę. W Lublinie strajkowali nauczyciele 43 placówek. Strajk przebiegał spokojnie. Do protestu przyłączyli się m.in. nauczyciele SP nr 3, SP nr 42, Gimnazjum nr 9, Gimnazjum nr 7. Dzień przed strajkiem wycofało się kilka szkół deklarujących wcześniej swój udział. Strajkować miały również przedszkola. – Słyszałem informację o strajku w naszym przedszkolu, dlatego zdecydowałem się nie posyłać tego dnia dzieci do przedszkola, by umożliwić pracownikom protest, który popieram. Dzieci zostały z opiekunką – mówił pan Piotr, którego dwoje dzieci uczęszcza do Przedszkola nr 69.

Solidarni z kolegami

Mimo powszechnej opinii o tym, że na reformie tylko licea zyskają, część nauczycieli postanowiła również włączyć się do piątkowego strajku. Flagi zawisły na III LO im. Unii Lubelskiej. Tam ponad 50 procent kadry strajkowało do godziny 12.00, bo po południu odbywały się zaplanowane już z dużym wyprzedzeniem Dni Otwarte. – Jako nauczyciele uważamy, że powinniśmy być solidarni, bo strajk jest nie tyle przeciwko samej reformie, ile przeciwko jej możliwym konsekwencjom – mówi Regina Zawisza-Winiarczyk, nauczycielka fizyki. Mimo rządowych zapewnień, w których MEN deklaruje, że pracy starczy dla wszystkich, nauczyciele obawiają się przede wszystkim pogorszenia warunków pracy. – Żądanie 10-procentowej podwyżki to jest tylko jeden postulatów. Mamy kolegów i koleżanki w gimnazjach i szkołach podstawowych, znamy problem zarówno ze strony nauczycieli, jak i rodziców i widzimy, jaka jest niepewność i chaos – dodaje pani Regina.

Chaos i niepewność

Trudną sytuację, w jakiej znajdują się teraz nauczyciele, potwierdza również nauczycielka z Gimnazjum nr 18. – Ja rok temu o tej porze dokonywałam już wyboru podręcznika, by móc spokojnie w kwietniu i maju go przeczytać i przygotować program na nowy rok szkolny. A teraz tylko jedno z wydawnictw przysłało nam zaledwie 30-procentową, kilkustronicową propozycję podręcznika. Tak się nie da planować pracy – mówi.
W zmieniającej się dynamicznie sytuacji reformy nie odnajdują się też sami uczniowie. – Dzieci są bardzo mądre, w większości zorientowane w planowanych zmianach i po prostu przychodzą do nas, jako nauczycieli, zwyczajnie zapytać, co będzie z ich podręcznikami, ile będzie godzin danego przedmiotu itd. Staramy się je uspokajać, tłumaczyć, ale tak naprawdę sami niektóre rządowe projekty poznajemy z dnia na dzień. My, którzy powinniśmy być przewodnikami, sami czujemy się niedoinformowani – dodaje nauczycielka. – Każdy nauczyciel odczuje w jakiś sposób te zmiany. Niepokoimy się, bo np. w dalszym ciągu nie znamy autorów podstaw programowych, a z wieloma rzeczami się nie zgadzamy – mówi Regina Zawisza-Winiarczyk z III LO. – W przypadku przedmiotu, którego uczę – fizyki, widzę, że te zmiany idą w stronę uproszczenia i zbagatelizowania tej dziedziny. Według nowych pomysłów np. w rozszerzonym profilu w liceum fizyki ma być tylko sześć godzin, a w tym momencie jest dziesięć. To się odbije na poziomie absolwentów a w przyszłości również i studentów. Szkoła, mając tak mało godzin, nie jest w stanie dobrze przygotowywać do egzaminów – dodaje.
Akcję strajkową w całej Polsce podsumował prezes ZNP – Strajkujący nauczyciele i pracownicy szkolnej administracji oraz obsługi wykazali się odwagą obywatelską i solidarnością zawodową. Zdecydowali się na ten trudny krok pomimo licznych nacisków ze strony przedstawicieli oświatowej Solidarności i kuratorów oświaty, bo zależy im na edukacji – mówił prezes ZNP, Sławomir Broniarz. Jak podaje ZNP w całej Polsce w protest włączyło się około 40 procent szkół. (EM.K)