Straszyli kastetem, żądali haraczu

10 lat więzienia grozi 39-latkowi z powiatu krasnostawskiego, który w sylwestra z 52-letnim kompanem spod Lublina kastetem i przedmiotem przypominającym broń zastraszył przedsiębiorcę i żądał od niego haraczu. Sprawcy wpadli w ręce policjantów jeszcze tego samego dnia podczas zasadzki.

Do zdarzenia doszło w sylwestrowy poranek. Sprawcy pojawili się na jednej z posesji pod Lublinem, gdzie mieści się prywatna firma. Po wejściu do środka za pomocą kastetu oraz przedmiotu przypominającego broń zastraszyli znajdującą się tam osobę. – W zamian za „spokój” i dalsze prowadzenie firmy zażądali pieniędzy. W przeciwnym razie zagrozili spaleniem firmowych pojazdów – opowiada Anna Kamola z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Sprawcy zażądali przekazania haraczu jeszcze tego samego dnia. Do spotkania miało dojść wieczorem pod jednym z marketów budowlanych w Lublinie. Ku ich zdziwieniu pod wskazanym adresem pojawili się jednak policjanci kryminalni z Komisariatu Policji w Niemcach wspierani przez wywiadowców z KMP w Lublinie i kryminalnych z VI komisariatu. 39-latek i jego 52-letni wspólnik – mieszkańcy powiatów krasnostawskiego i lubelskiego – wpadli w policyjną zasadzkę. – Mężczyźni zostali osadzeni w policyjnym areszcie. Jak ustalili policjanci, obydwaj byli już wcześniej karani za popełnione przestępstwa i wielokrotnie notowani – mówi Kamola. Mężczyznom grozi do 10 lat więzienia. (kg)