Strażacy gasili ile tchu

2 czerwca 1719 r. od pioruna zajęły się drewniane budynki na Podzamczu na terenie miasta żydowskiego. Ogień błyskawicznie się rozprzestrzenił na ulicę Kowalską i aż do Klasztoru oo. Bonifratrów, powoli zbliżając się do otoczonego murami Starego Miasta. Wtedy na pomoc mieszkańcom pośpieszyli oo. dominikanie, którzy ze swego klasztoru wyruszyli procesją na wprost ognia, niosąc relikwie drzewa krzyża świętego.


Kiedy przez Bramę Grodzką dotarli na Podzamcze, nastąpiło oberwanie chmury i ogień został ugaszony. Wydarzenie to odczytano potem jako cudowne ocalenie. Od 10 lat jest ono przypominane przez pracowników Lubelskiej Trasy Podziemnej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”. We wspólnej procesji uliczkami miasta historyczną trasą idą mieszczanie lubelscy w strojach z epoki, których prowadzą ojcowie dominikanie.
W tym roku, 2 czerwca, pogoda dopisała. Już od godziny 18 można było przed Trybunałem podziwiać pokazy sprzętu strażackiego i błyszczący wóz bojowy jednostki OSP Wojciechów. Happening upamiętniający wielką pożogę w dziejach miasta rozpoczął się o 20.30 w bazylice ojców Dominikanów. W oddaniu atmosfery XVIII wieku pomagali mieszkańcy Lublina, licznie przybyli w historycznych strojach. Wśród zebranych wyróżniali się tancerze z zespołu Tańca Dawnego Belriguardo, Chór Sonus Veritatis, Tancerze Ognia In Nomine i grupa rekonstrukcji historycznej. Procesja, której towarzyszył historyczny komentarz wyruszyła tradycyjną trasą. Na placu Po farze na zebranych czekała niespodzianka – inscenizacja napadu na Lublin Jaćwingów z 1282 roku. Wtedy to po zwycięskiej bitwie Leszek Czarny, który dowodził wojskiem, miał sen, w którym Archanioł Michał podarował mu miecz, a sam książę miał ufundować w tym miejscu kościół pw. św. Michała Archanioła.
Na placu Zamkowym na zebranych czekała kolejna niespodzianka, którą przygotowali strażacy z OSP Wojciechów – pokaz gaszenia ognia metodą tradycyjną – czyli wiadrami z wodą przekazywanymi sobie z rąk do rąk. Przy okazji lublinianie mogli dowiedzieć się, jak wyglądała historia staży pożarnej w naszym mieście. Kolejną niespodzianka były placki Jadwisi Kołaczniczki, która podobno swoimi wypiekami spowodowała inny pożar miasta w 1575 r. Na słodkie placki zapraszała restauracja 16 Stołów. Nie zabrakło również pokazów tańca z ogniem. Cały projekt „Pożar Lublina – 298. rocznica ocalenia miasta z wielkiego pożaru”, został dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”. W listopadzie odbędzie się premiera portalu edukacyjnego poświęconego historycznym pożarom. (EM.K.)