Strażacy uratowali mu życie

Dramatyczne wydarzenia, przy których liczyła się każda upływająca minuta. Do nieprzytomnego w aucie mężczyzny wezwano karetkę, ale w całym mieście nie było ani jednego wolnego zespołu. Gdyby nie strażacy, mężczyzna by zmarł.

Przypadkowy świadek zwrócił uwagę na siedzącego w zamkniętym samochodzie przy ul. Wolności mężczyznę w podeszłym wieku. Człowiek za kierownicą renault był głęboko nieprzytomny. Nie pomagały machania ręką, stukania w szybę samochodu. Przechodzień wybrał numer alarmowy w telefonie i poprosił o pomoc. Był piątek, 22 stycznia, około godziny 11. Dyspozytor wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego przekierował zgłoszenie do dyspozytora medycznego w Chełmie.

Niestety, traf chciał, że w stacji pogotowia nie było ani jednej wolnej karetki, a z każdą sekunda szanse pacjenta na przeżycie malały. Dyspozytorka zwróciła się więc o wsparcie do straży pożarnej, która ma na swoim wyposażeniu defibrylator. Poza tym strażacy są przeszkoleni z zakresu pierwszej pomocy, a część z nich ma też uprawnienia ratowników medycznych.

– Strażacy ewakuowali z samochodu 68-letniego mężczyznę, u którego nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, na chodnik i ułożyli go na kocu. Przeprowadzili masaż serca, zastosowali tlenoterapię, a następnie użyli defibrylatora AED – informuje bryg. Wojciech Chudoba, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Przykleili do ciała elektrody i wykonali wstrząs. Zaraz potem na miejsce dotarł zespół ratownictwa. Po około 10 minutach resuscytacji pacjent odzyskał rytm serca, a karetka przewiozła go do szpitala. Udało się, mężczyzna przeżył.

Sytuację, gdy zamiast pogotowia do reanimacji pacjenta wyjeżdża na sygnale ciężki wóz PSP, strażacy nazywają fachowo „izolowanym zdarzeniem medycznym”. Po raz pierwszy do pomocy nieprzytomnemu w Chełmie wyjechali dokładnie dwa lata temu. Od tamtej pory zdarzyło im się to tylko kilka razy. Nierzadko jednak to oni w pierwszej kolejności zajmują się poszkodowanymi z wypadków czy w wyniku pożaru. (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here