Strażnicy straszą gwałtami?

Nowi w areszcie mają być straszeni, że albo się dopasują, albo będą gwałceni. Grozi się im też „obiciem mordy” po wyjściu. Niektórzy ze strachu wieszają się, zanim trafią do właściwej celi. Taki obraz rysuje były osadzony w chełmskim areszcie śledczym. Ile w tym prawdy? Rzecznik Zakładu Karnego w Chełmie wszystkiemu zaprzecza, a mężczyzna, który niedawno wyszedł na wolność, chce szukać sprawiedliwości w Strasburgu.

„Wiele razy słyszałem groźby od funkcjonariuszy Aresztu Śledczego Zakładu Karnego w Chełmie. Byłem tam dziesięć miesięcy, a to, co tam zobaczyłem, jest po prostu straszne. Nowo tymczasowo aresztowani są przez strażników straszeni, że będą gwałceni. Niektórzy już nie dożywają przeniesienia na celę właściwą, bo ze strachu wieszają się w celi przejściowej” – pisze w liście były osadzony. – „Byliśmy świadkami, jak koordynator Zakładu Karnego groził tymczasowo aresztowanemu słowami: Wiem, gdzie mieszkasz. Chcesz, żebym ci mordę obił, jak stąd wyjdziesz?”
Rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Chełmie zapewnia, że zarówno dyrektorzy jednostek podstawowych Służby Więziennej, jak i organy sprawujące nadzór nad ich działalnością (dyrektorzy okręgowych inspektoratów, dyrektor generalny), przywiązują szczególną uwagę do przestrzegania właściwych standardów w postępowaniu z osobami pozbawionymi wolności. Dementuje też doniesienia o rzekomych samobójstwach na terenie cel przejściowych, groźbach i straszeniu gwałtem:
– Nie jest prawdą, jakoby „koordynator ZK”, czy jakikolwiek inny funkcjonariusz Służby Więziennej Zakładu Karnego w Chełmie, groził tymczasowo aresztowanemu czy jakiejkolwiek innej osobie pozbawionej wolności. Nie jest też prawdą, że „nowi przyjęci do aresztu” są straszeni gwałtami – zaprzecza por. Konrad Wierzbicki, rzecznik prasowy ZK w Chełmie. – W ciągu ostatniego roku na terenie tzw. cel przejściowych nie dochodziło do „powieszeń oraz prób samobójstwa” – dodaje porucznik
Ile z tych oskarżeń jest prawdą? Trudno ocenić. Szczególnie, że obok tych ciężkich oskarżeń były osadzony ubolewa, że w areszcie nie ma ciepłej wody; po przeszukaniach giną konserwy, a psy więzienne zostawiają wszędzie ślinę i piasek; spacerniak ma małą powierzchnię; korespondencja jest cenzurowana lub gubiona, zimą wieje przez szpary w oknach, a chleb jest przeterminowany…
„Nie siedzą tam tylko kryminaliści, a normalni ludzie, aresztowani z pomówienia lub innych powodów, którzy w sądzie zostają ostatecznie uniewinnieni. Czy można takich ludzi traktować jak psy?” – pyta mężczyzna i zapowiada, że sprawy tak nie zostawi. Ma zamiar doszukiwać się sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. (pc)