Studzienka spać nie daje

Antoni Charczuk z Chełma od ponad dwóch lata stara się, aby miasto poprawiło studzienkę kanalizacyjną znajdującą się pobliżu jego domu. Jej sąsiedztwo, to – jak mówi – prawdziwa zmora, bo w nocy najeżdżające na studzienkę auta powodują taki hałas, że nie może spać.

Antoni Charczuk mieszka przy ul. Lwowskiej w jednym z budynków vis-a-vis cmentarza. Od ponad dwóch lat stara się o to, aby miasto usunęło usterkę w studzience kanalizacyjnej, która znajduje się w pobliżu jego domu.
– Auta, które najeżdżają na nią w nocy, powodują bardzo duży hałas, przez co nie możemy spać. Jesteśmy tą sytuacją bardzo zmęczeni. Podobny problem był na wszystkich trzech studzienkach, znajdujących się w pobliżu naszego domu, ale dwie z nich zostały poprawione. Teraz tylko ta jedna jest uciążliwa – opowiada pan Antoni.
Jeszcze w sierpniu 2014 roku chełmianin wysłał pismo do Zarządu Dróg Miejskich, w którym zwrócił się o usunięcie usterki w studzience kanalizacyjnej. Niecały miesiąc później otrzymał informację, że jego wniosek został przesłany do Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.
– I od tamtej pory cisza. Nic się w sprawie nie zmieniło, a minęło już dwa i pół roku. Czy to naprawdę tak duży problem? – zastanawia się A. Charczuk.
– Bardzo mi przykro, że ten pan odczuwa jakiś dyskomfort – mówi Tomasz Wójcik, kierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji MPGK. – Nie powinno tak być. Wiosną, jak tylko pogoda pozwoli, postaramy się to poprawić. Trzeba będzie to zrobić pewnie nocą w sobotę, kiedy ruch będzie mniejszy, i w takim czasie, aby MPRD dysponowało jakąś masą. Będziemy o tym pamiętać. (kw)