Surfował zamiast prowadzić

Kierowca rejsowego busa, wioząc pasażerów z Włodawy do Warszawy, zamiast skupić uwagę na drodze, przeglądał w telefonie facebooka. Filmik uwieczniający jego „dokonania” można obejrzeć w sieci. – Mam nadzieję, że jego pracodawcy wyciągną stosowne konsekwencje – pisze w komentarzu autor nagrania.

„Pan kierowca busa jadący dzisiaj z Włodawy do Warszawy o godz 14.30 przez większą połowę drogi albo rozmawia przez telefon albo przegląda fb, pisze wiadomości oraz wysyła serduszka, mając bezpieczeństwo swoich pasażerów w nosie. Mam nadzieję, że jego pracodawcy wyciągną konsekwencje” – taki wpis pojawił się we włodawskich mediach społecznościowych i był komentarzem do filmiku, na którym widać „dokonania” tego kierowcy. Trzeba przyznać, że nagranie robi wrażenie. Pan szofer lewą ręką trzyma kierownicę, a w prawej telefon, którego nie odkłada nawet podczas zmiany biegów. Za oknem doskonale widać jadące z naprzeciwka tiry oraz mijane na ekspresówce inne samochody. W tym miejscu można jechać 120 km/h i aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby kierowca stracił panowanie nad pojazdem.
Co ciekawe, facebook okazał się też batem na tego kierowcę. Autor nagrania od razu umieścił je w sieci, a to, niedługo potem, trafiło do pracodawcy szofera, Stanisława Marcińca. – Gdy to zobaczyłem, włos zjeżył mi się na głowie. Tak skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania nie widziałem nigdy. Przecież ten kierowca wiózł 20 pasażerów, a nie worki z kartoflami. O 19.15 bus przyjechał do Warszawy i od razu zadzwoniłem do tego kierowcy z pytaniem czy dojechał bezpiecznie. Powiedział, że tak. Zastrzegłem, że w drodze powrotnej do takiej sytuacji nie może dojść. Po powrocie do Włodawy kierowca natychmiast został wysłany na urlop z zastrzeżeniem, że musi przemyśleć swoje postępowanie – mówi Marciniec. – Teraz zastanawiamy się nad tym, jakiego rodzaju konsekwencje wobec niego wyciągnąć. Filmik zaś pokazałem wszystkim innym kierowcom jako ostrzeżenie, że takich sytuacji tolerować w firmie nie będziemy – dodaje S. Marciniec.
Sprawą zajęła się też włodawska policja.