Sutenerzy wpadli w czasach epidemii

Zastraszone kobiety zgłosiły się na policję. Zdjęcie ilustracyjne

Dwie kobiety zgłosiły się na I komisariat w Lublinie i doniosły na parę, która miała nakłaniać je do prostytucji. Kiedy próbowały wycofać się z seksbiznesu, wtedy padły groźby.


Młode kobiety oświadczyły, że od lutego tego roku były nakłaniane do uprawiania nierządu. Wszystko zorganizował dla nich 31-latek i jego 30-letnia narzeczona z Radzynia Podlaskiego. Sutenerzy wynajęli dla swoich sekspracownic apartament, zamieszczali ogłoszenia w internecie i umawiali klientów.

Kobiety rozliczały się – spłacając czynsz, ale w końcu doszło do nieporozumień. Pokrzywdzone uznały, że są wykorzystywane, a w czasach epidemii postanowiły zrezygnować. Wtedy – jak wynika z ich zeznań – mężczyzna miał stosować groźby. Według ustaleń policji jedna z kobiet była zastraszana. Grożono jej uszkodzeniem ciała oraz zabraniem samochodu.

Oboje podejrzani zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty.

– Muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną za nakłanianie do prostytucji i jej ułatwianie. Dodatkowo 31-latek odpowie za usiłowanie wymuszenia rozbójniczego – informuje komisarz Kamil Gołębiowski z lubelskiej policji.

Mężczyzna będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Trafił do aresztu na 3 miesiące. Kobieta z powodu zaawansowanej ciąży pozostała na wolności. Jest pod dozorem policjantów.  LL