Świadkowie niepewni, co widzieli

Śledztwo w sprawie brutalnego pobicia członków imprezy urodzinowej, w tym jubilatki, trwa od miesięcy. Mieszkańcy gminy zachodzą w głowę, jak długo można ścigać grupę młodocianych bandytów, którzy dziewczynie wybili ząb, a jej bratu połamali nogę.

W połowie czerwca br. przed remizę strażacką w Majdanie Leśniowskim (gm. Leśniowice) podjechały nocą trzy auta na chełmskich rejestracjach. Ze środka, jak zgraja dzikusów, wyskoczyło kilkunastu bandytów z bejsbolami i rurami w dłoniach. Wpadli do remizy i zaczęli demolować salę, gdzie trwała tego wieczoru „osiemnastka”. Nie oszczędzali nikogo – jubilatce wybili ząb, jej bratu połamali nogę, ich koledze – rękę. Gdy skończyli, wsiedli do samochodów i odjechali, zostawiając prawie całą remizę we krwi. Zszokowani mieszkańcy wsi kręcili głowami – takiego przejawu bandytyzmu jeszcze u nich nie było.
Mniej więcej półtorej godziny wcześniej przed remizę przyjechali znajomi dziewczyn bawiących się na urodzinach. Chcieli wejść do środka, ale brat solenizantki „pogonił” nieproszonych gości. To oni, urażeni, mieli zwołać kolegów, by zemścić się za wyproszenie z zabawy. Chełmska policja, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie, rozpoczęła poszukiwania ok. dwunastu młodych bandytów (16-25 lat).
– Hańba! Skoro nie mogą miesiącami namierzyć bandyckich szczeniaków, to co dopiero poważnych przestępców i kryminalistów! – grzmią oburzeni opieszałością służb mieszkańcy gminy.
Prokurator Jakub Litwińczuk, zastępca prokuratora rejonowego w Krasnymstawie, tłumaczy, że przy tego typu postępowaniach nie wszystko jest tak proste, jakby się to mogło wydawać, patrząc z boku. Świadków w sprawie jest wielu, bo na imprezie bawiło się około dwudziestu osób. W dodatku wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Zaraz po zdarzeniu byli pewni, że są w stanie rozpoznać sprawców, ale, niestety, podczas późniejszego okazania przez weneckie lustro zaczęli się wahać. Zeznania się nie pokrywały, wytypowanego przez jednych świadków potencjalnego sprawcę nie wskazali kolejni. Śledczy muszą też dokładnie określić udział każdego z nich – kto kopał i bił, a kto się jedynie przyglądał.
– Dotychczas trzy osoby usłyszały zarzuty, a czterech nieletnich podejrzanych o udział zostało przesłuchanych. Postępowanie jest w dalszym ciągu „na biegu” i mogę zapewnić, że powoli zbliżamy się do finiszu – mówi prokurator Litwińczuk.
W przypadku 25-latka oskarżonego o przestępstwo z artykułu 258 kk (udział w zorganizowanej grupie i popełnienie przestępstwa, za co grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia) prokuratura wnioskowała o areszt tymczasowy. Sąd odrzucił jednak wniosek i zadecydował o ustanowieniu dozoru policyjnego. (pc)