Świat wariuje z braku dobra…

* Panie marszałku, jaki był miniony rok dla Województwa Lubelskiego?
Rok 2016 oceniam jako dobry, choć z pewnością niełatwy. Dobry, bo wiele rzeczy w województwie nam się udało i mam nadzieję, że efekty tego będą procentować.

Uchwaliliśmy plan transportowy dla województwa, plan gospodarki odpadami, coraz sprawniej gospodarujemy środkami unijnymi. Mieszkańcy nie zawsze mają świadomość, że ta działalność urzędnicza przekłada się wprost na ich codzienne życie, ale tak właśnie jest. A był to rok niełatwy, bo sytuacja realnej walki z samorządami, którą toczy obecna władza, nie przekłada się na komfort podejmowania ważnych decyzji. Ale, jak widać, radzimy sobie całkiem nieźle.

* A dla Pana, jako marszałka województwa, jaki był 2016 rok? Opozycja za wszelką cenę chciała „głowy” Sławomira Sosnowskiego! Do akcji wkroczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne, które rozpoczęło kontrolę w Urzędzie Marszałkowskim.
Jak Pan widzi, „głowa” Sławomira Sosnowskiego wciąż jest na swoim miejscu (uśmiech)… Samorządowcem jestem od lat i swoją służbę rozumiem także w taki sposób, że nie unikam odpowiedzialności, jeśli zdarzy mi się popełnić błąd. Obecna władza jednak angażuje służby w celu osiągnięcia wybitnie doraźnych korzyści. Szuka „haków” na samorządy w tych piętnastu województwach, gdzie PiS nie ma większości w sejmikach województw. W praktyce u nas wygląda to tak, że kontrola CBA trwa od czerwca, kontrolujący sprawdzają całe szafy różnych dokumentów, w obecności mediów narodowych zabezpieczają i przejmują dwa komputery, potem, już bez mediów, po cichutku je oddają, bo niczego nie znaleźli. Nikomu nie postawiono zarzutów, nie docierają do nas żadne informacje o nieprawidłowościach stwierdzonych w trakcie kontroli. Kontrolę przedłużono do marca, czekamy. Na razie cała para poszła w gwizdek.

* Pozwał Pan do sądu radnego PiS, Marka Wojciechowskiego, za słowa, które pod Pana adresem wypowiedział podczas wrześniowej sesji sejmiku…
Radny PiS zarzucił mi, że miałem już w przeszłości kłopoty z CBA. Przypomnę, że w 2012 r. Biuro wystąpiło o odwołanie mnie z funkcji wicemarszałka województwa w związku z rzekomym pełnieniem przeze mnie funkcji członka rady nadzorczej funduszu pożyczkowego Karbona. Sąd prawomocnie oczyścił mnie jednak ze wszystkich zarzutów. A pan radny Wojciechowski, który, jak widać, dla celów politycznych nie waha się formułować fałszywych oskarżeń, powiedział podczas sesji, że sprawa została zamieciona pod dywan! Nie tylko mnie nie przeprosił, ale jeszcze, wraz ze swoim pełnomocnikiem, twierdzi, że pełnienie mandatu radnego uprawnia go do używania takich sformułowań. Nie wiem, co to za mandat, który uprawnia do fałszywego oskarżania.

* W październiku rozpoczęła się sprawa prof. Elżbiety Starosławskiej, byłej dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, którą Zarząd Województwa dyscyplinarnie zwolnił z pracy 22 marca. W grudniu zeznawał Pan przed sądem w tej sprawie.
To rzeczywiście sprawa, która spowodowała duży niepokój. Panią Starosławską odwołaliśmy dyscyplinarnie z funkcji dyrektora Centrum Onkologii, bo straciliśmy zaufanie do niej jako zarządzającej. Nasza kontrola wykazała liczne poważne nieprawidłowości, również przy procedurze udzielania zamówień publicznych. Jest to przedmiotem badania prokuratury. W naszym przekonaniu nieudolny sposób zarządzania doprowadził do sytuacji, którą mamy w COZL teraz: problemy kadrowe, nierówności płacowe, brak kontraktu na świadczenia na niektórych oddziałach przy jednoczesnym przeroście zatrudnienia w nich, generowanie zadłużenia. Nie jest jednak prawdą to, co pani profesor i środowisko związkowców, skupione wokół niej, starało się przedstawić jako kluczowy problem, że istnieje zagrożenie dla pacjentów onkologicznych w województwie. Nie ma takiego zagrożenia, Centrum Onkologii pracuje normalnie. Na szczęście są tam świetni lekarze i personel bardzo swojej pracy oddany. Sprowadzanie działalności COZL do pracy jednej, nawet bardzo znanej osoby, uważam za krzywdzące dla wielu pracujących tam bez rozgłosu ludzi. Pacjenci są przyjmowani, diagnozowani i leczeni. Duża w tym zasługa odpowiedzialności całego zespołu.
A pani profesor? Cóż, każdy ma prawo do obrony własnego imienia, nawet jeśli wykorzystuje do tego nie tylko salę sądową, ale też środowiska kościelne i media toruńskie. I słowo „wykorzystuje” jest tu jak najbardziej na miejscu.

* 13 grudnia Zarząd Województwa Lubelskiego na stanowisko dyrektora COZL powołał Zbigniewa Stopę, byłego prezesa… kopalni Bogdanka.
Po dwóch turach konkursowych, które nie przyniosły rozstrzygnięcia, Zarząd Województwa, zgodnie z obowiązkiem, jaki nakłada na niego ustawa o działalności leczniczej, przedstawił komisji konkursowej do zaopiniowania kandydata na dyrektora. Chcę powiedzieć, że znalezienie osoby, która podołałaby obowiązkom dyrektora COZL było bardzo trudne. Ustawa nie mówi, że dyrektorem szpitala musi być lekarz. W tym akurat przypadku nasze doświadczenia nie były najlepsze… Zdecydowaliśmy się na wysokiej klasy menadżera, który ma doświadczenie w zarządzaniu wielkimi organizacjami, bo szpital onkologiczny, oprócz najważniejszego, czyli zajmowania się leczeniem pacjentów, jest też miejscem codziennej pracy dla setek ludzi, ma klientów, kontrahentów, zobowiązania pracownicze. Potrzebuje dobrego zarządzania jak każde przedsiębiorstwo. Zresztą taki właśnie system menadżerski sprawdza się w kilku szpitalach w województwie, choćby w Białej Podlaskiej, gdzie dyrektor również nie jest lekarzem.
Przed nowym dyrektorem postawiliśmy bardzo trudne zadania: uporządkowanie spraw kadrowych i finansowych w szpitalu, być może renegocjacje umów z NFZ, a przede wszystkim dokończenie rozbudowy Centrum Onkologii w sytuacji, gdy dotychczasowy wykonawca zszedł z placu budowy. Dzięki dobrej współpracy z panem wojewodą udało nam się przesunąć pieniądze na budowę na rok 2017, mamy w budżecie pełne zabezpieczenie środków. Pracy nowemu dyrektorowi nie zabraknie. Nie będzie na pewno wtrącał się do leczenia pacjentów, bo i takie głosy pojawiają się w komentarzach. To absurd, od procesu leczenia są lekarze i dyrektor ds. lecznictwa, który musi mieć wykształcenie medyczne. Obserwując dotychczasowe działania nowej dyrekcji, jestem pełen optymizmu.

* Najważniejsze zadania, jakie stoją przed Województwem Lubelskim w 2017 roku?
Bardzo poważnie traktujemy wyzwania, jaki stoją przed nami w związku z koniecznością poprawy jakości dróg w województwie. Jeszcze pod koniec 2016 roku uruchomiliśmy ponad pół miliarda złotych ze środków unijnych na przebudowę sześciu dróg wojewódzkich. Dalsze drogi mamy w planach. Chcielibyśmy poprawić skomunikowanie województwa z resztą kraju poprzez położenie akcentu na transport kolejowy. Rozmawiamy o tym ze spółkami PKP. Gigantycznym wyzwaniem jest dokończenie rozbudowy Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Inwestorem jest tu wprawdzie samo Centrum, ale sukces osiągniemy tylko poprzez nasze wspólne działanie. Kolejnym zadaniem, które stoi przed nami w 2017 roku, jest wzmożenie tempa wydatkowania środków unijnych. Chodzi o to, żeby konkursy były ogłaszane z odpowiednią dynamiką, a beneficjenci (czyli samorządy oraz różne organizacje) otrzymywali pieniądze na tyle sprawnie, by mogły z nich jak najbardziej efektywnie korzystać. Na koniec 2016 roku wydatkowaliśmy ponad 20% środków przeznaczonych na lata 2014-2020. Mam nadzieję, że zwiększymy to tempo. Dużym wyzwaniem jest poprawa miejsca województwa lubelskiego w rankingu miejsc atrakcyjnych dla inwestorów. To wprost przekłada się na miejsca pracy w regionie. Będziemy chcieli jeszcze bardziej zaangażować się na rzecz ułatwień dla przedsiębiorców.

* Jak Pan spędził sylwestra?
Jestem człowiekiem dość zajętym, bardzo dużo czasu spędzam poza domem. Kiedy więc mam okazję pobyć w gronie najbliższych, skwapliwie z niej korzystam. Tak też było i w tym roku. Byłem w domu, z rodziną. Odpoczywaliśmy, rozmawialiśmy, snuliśmy plany. O północy otworzyliśmy szampana i złożyliśmy sobie życzenia, najlepsze, bo szczere i serdeczne. Ale już 1 stycznia miałem przyjemność uczestniczyć w dużej klasy wydarzeniu artystycznym-koncercie noworocznym w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Nazwisko Aleksandry Kurzak, światowej sławy sopranistki, przyciągnęło do CSK tłumy melomanów także spoza naszego województwa. Aleksandrze Kurzak towarzyszył na scenie Krzysztof Cugowski w dość niecodziennym dla niego repertuarze. Piękne wydarzenie, wspaniały efekt promocyjny dla naszego województwa.

* Czego by Pan życzył w 2017 roku mieszkańcom Lublina i województwa lubelskiego?
Współczesny świat jest chory z nienawiści. Widać to nie tylko w skali międzynarodowej, w toczących się wojnach i konfliktach, widać to także w małych wojenkach, które toczą się na forach internetowych, w miejscu pracy, w rodzinach. Świat wariuje z braku dobra. Życzę więc wszystkim, żeby nigdy nie brakowało tego właśnie dobra i miłości, żebyście mogli w zdrowiu, pokoju i spokoju pracować i cieszyć się owocami tej pracy, żeby marzenia się spełniały, żeby nie opuszczało poczucie sensu życia, żebyśmy wspólnie pracowali na pomyślność tego miejsca, w którym żyjemy, żebyśmy chcieli tu żyć.
Dziękuję za rozmowę. BK