Świąteczne wspomnienia komendanta

W artykule „Choć na chwilę cofnąć czas” zamieszczonym w ostatnim wydaniu „Nowego Tygodnia” część świątecznych wspomnień Zbigniewa Raźniewskiego, komendanta miejskiego PSP w Chełmie przez pomyłkę opublikowaliśmy jako wypowiedź starosty Piotra Deniszczuka. Poniżej przytaczamy pełną wersję wspomnień komendanta Raźniewskiego:
Święta Bożego Narodzenia są zawsze wyjątkowe ze względu na charakter i wspomnienie, że Bóg tak ukochał ludzi, stał się człowiekiem i pojawił się między nami, co celebrujemy udziałem w „Pasterce” i śpiewaniem kolęd przy stole świątecznym. Ze szczególnym rozrzewnieniem wspominam święta z okresu dzieciństwa. Święta Bożego Narodzenia w mojej rodzinie były zawsze przeżywane w sposób wyjątkowy i uroczysty. Oczekiwało się na nie z utęsknieniem. W przygotowaniach uczestniczyli wszyscy członkowie rodziny (na miarę swoich możliwości). Sprzątaliśmy obejścia, przygotowywaliśmy ozdoby choinkowe i ozdabialiśmy choinkę, przygotowywaliśmy potrawy na stół wigilijny. W czasie świąt spotykała się cała najbliższa rodzina. Mogliśmy spędzić ten świąteczny czas w ciepłej, rodzinnej atmosferze, zapominając o problemach dnia codziennego, wspominając przeżyte chwile, śpiewając kolędy, radując się bieżącą chwilą i tym, że jesteśmy wspólnie. Co więcej oczekiwałem na te święta ze względu na wyjątkowy charakter potraw jakie znajdowały się na stole (karp, grzyby, śledzie, kompot z suszonych owoców, kluski z makiem i inne frykasy). Były to potrawy, których w okresie mojego dzieciństwa nie jadaliśmy na co dzień. Święta kojarzą mi się z zapachem piernika, świerka i siana, które rozkładane było pod stołem. Oczywiście trudno zapomnieć o oczekiwaniu na Świętego Mikołaja. Czasem był to przebrany wujek, a czasem po prostu Mikołaj „podrzucił prezenty pod choinkę w chwili naszej nieuwagi”. Prezenty, które dostawaliśmy w okresie mojego dzieciństwa były inne niż obecnie (nie były to jakieś wyszukane gadżety elektroniczne). W paczce dostawaliśmy np. owoce cytrusowe, czekoladę mleczną lub skarpetki zrobione przez Babcię na drutach. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że te niewyszukane upominki naprawdę wywoływały wielką radość. Święta też kojarzą mi się ze śniegiem skrzypiącym pod butami, kiedy idziemy na „Pasterkę”. Kiedyś, o czym nie wszyscy pamiętają, świętom towarzyszyły piękne, ośnieżone krajobrazy i tak naprawdę okres ferii świątecznych rozpoczynał okres zimowy, kiedy można było wyszaleć się na świeżym powietrzu. Całe dnie jazdy na sankach, nartach, łyżwach a nawet na butach. Okres kuligów, obrzucania się śnieżkami, budowy igloo i innych śnieżnych budowli oraz zabaw choinkowych. (red)