Symboliczna i jedyna strata

Chełmski szpital ma prawie 10 mln zł złotych straty za 2016 rok – mówi się nieoficjalnie. Dyrektor twierdzi, że strata jest symboliczna, ale podobno w Urzędzie Marszałkowskim mają na ten temat inne zdanie. I wytykają, że tylko do chełmskiego szpitala trzeba będzie dołożyć, bo inne jednostki są na plusie.

2015 rok chełmski szpital po raz pierwszy od lat zakończył na plusie. Dyrektor Jacek Buczek dostał nawet za to nagrodę od marszałka województwa. Ale tendencji nie udało się utrzymać. Poprzedni rok szpital zakończył już ze stratą. Dla dyrektora niewielką, ale dla urzędników marszałka, przynajmniej nieoficjalnie, dosyć pokaźną, którą samorząd będzie musiał pokryć.
– W 2015 roku mieliśmy inne, korzystniejsze okoliczności, udało się skonsolidować zaciągnięte przez poprzedników kredyty i odzyskać sporą część nadwykonań z Narodowego Funduszu Zdrowia – mówi Jacek Buczek, dyrektor chełmskiego szpitala. – W 2016 roku i tak udało nam się osiągnąć bardzo dobry wynik. Nie zmniejszyliśmy naszych przychodów.
Buczek nie chciał przed majowym posiedzeniem Rady Społecznej, która zatwierdza wynik finansowy mówić o wysokości straty za poprzedni rok. Ale nazwał ją symboliczną. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że ta „symboliczna” strata to prawie ok. 9,7 mln zł. I tylko dzięki amortyzacji, czyli odjęciu kosztów związanych ze zużywaniem się nieruchomości i sprzętu, udało się ją pomniejszyć o około 8,6 mln zł. Strata przekroczy, więc na pewno milion złotych. Niektórzy twierdzą, że mogłaby być mniejsza gdyby nie znaczny przyrost zatrudnienia w szpitalu. A dobry wynik z 2015 roku tłumaczą dzisiaj tym, że po konsolidacji nie tylko udało się zaoszczędzić pokaźną sumę na odsetkach, ale przede wszystkim przesunąć w czasie spłatę rat kredytu, co dało czas na złapanie oddechu.
Ale nie brakuje też głosów chwalących Buczka i trudno zaprzeczyć, że zrobił dla szpitala wiele dobrego. – Strata jest minimalna, marszałek jest zadowolony a gdyby doliczyć do rachunków poprzedniego roku pieniądze, które szpital otrzyma dopiero w tym roku z ministerstwa zdrowia za jeden z projektów leczniczych to wyszłoby niemal na zero – zapewniają.
– Bilans jest w trakcie badania i będziemy o nim rozmawiać jak będzie zatwierdzony – mówi Buczek. – Najwięcej do powiedzenia mają zazwyczaj ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o ekonomii. Nie rozliczam się przed salowymi i pielęgniarkami tylko przed marszałkiem.
Ale szpital w Chełmie, będzie prawdopodobnie jedyną marszałkowską jednostką, do której trzeba będzie dołożyć. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie dwa lata sporo pieniędzy popłynęło z województwa do chełmskiej lecznicy, może to być przez marszałka i jego urzędników niezbyt mile widziane. (bf)