Sypią się i straszą

Kamienice przy Obłońskiej, Szkolnej, Mickiewicza czy Hrubieszowskiej straszą swoim wyglądem i zagrażają bezpieczeństwu, a kilka z nich nadaje się do wyburzenia – tak uważają chełmscy radni. Tymczasem nadzór budowlany ma związane ręce, bo prawo nie pozwala mu wydać decyzji o rozbiórce, gdy nie ma uregulowań prawnych…

Kamienice przy ul. Obłońskiej 19, Obłońskiej 26, Mickiewicza 13 i 13b, Szkolnej 15, Hrubieszowskiej 2 straszą i zagrażają bezpieczeństwu zarówno pieszych, jak i zmotoryzowanych. Pozostałości elewacji sypią się ludziom na głowę. – Tak jest przy kamienicy na Szkolnej 15, gdy zawieje mocniejszy wiatr – stwierdził radny Maciej Baranowski podczas posiedzenia komisji porządku publicznego i inwentaryzacji mienia komunalnego. – To zagraża ludziom.

Zdzisław Szwed również wyraził swoje zaniepokojenie stanem technicznym kilku kamienic w mieście. – Czekanie, aż same się rozpadną, nie jest dobrym rozwiązaniem – stwierdził. – Coś z tym trzeba zrobić, a nie patrzeć, jak się sypią. Chodzi mi przede wszystkim o kamienicę przy Mickiewicza 13.

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, Jacek Osmoła twierdzi, że ze względu na brak uregulowań prawnych, nadzór nie może nakazać rozbiórki budynków. – Współpracujemy z Przedsiębiorstwem Usług Mieszkaniowych, te kamienice udaje się zabezpieczyć przed zawaleniem się. Są właściciele, którzy poczuwają się do swojej własności, jak przy ul. Szkolnej 15. Jednego z nich udało się ściągnąć aż z Pomorza. Budynek jest zabezpieczony – wyjaśniał Osmoła.

Radni chcieli też wiedzieć, co dalej ze szpecącą wizerunek miasta kamienicą przy Hrubieszowskiej 2. – Spadkobiercy nie chcą przejąć budynku, mimo że miasto chce im go przekazać. Jest też wyrok sądu w tej sprawie. Stan techniczny nie jest zły, ale jego widok nie dodaje uroku miastu. Kamienica jest dobrze zabezpieczona, ciągle ją monitorujemy. Mamy z nią problem. Ciągle znajduje się natomiast w zarządzie PUM – tłumaczył Jacek Osmoła.

Marian Tywoniuk, prezes PUM, potwierdził, że sąd nakazał właścicielom odebrać klucze do tego budynku, ale do dziś się oni nie zgłosili. – Kilka lat temu była szansa sprzedać ten budynek za dobre pieniądze, ale nie był własnością miasta – dodał Tywoniuk.
Radni wyjaśnienia przyjęli ze zdziwieniem. – Skoro znani są właściciele, to nic nie można z tym fantem zrobić?! – pytał Zdzisław Szwed. – Jeśli na posesji jest bałagan, to idzie straż miejska, stwierdza to i nakłada karę grzywny. Nie możemy biernie czekać, aż coś niedobrego się wydarzy.

– Budynek szpeci część miasta, w której się znajduje i w tym właśnie kierunku zamierzamy prowadzić postępowanie – oznajmił inspektor Osmoła. (s)