Szamba spuszczają do studni

Skandal. Niektórzy mieszkańcy gminy Gorzków pozwalają sobie na wylewanie szamb do studni, a już nagminne jest spuszczanie nieczystości w pole. – Mamy takie sygnały i w tej chwili są one sprawdzane – mówi Kazimierz Policha, sekretarz gminy Gorzków.

Dwa tygodnie temu doszło do kolejnego zanieczyszczenia wodociągu w Orchowcu przez bakterię Coli. Przez kilka dni, o czym pisaliśmy tydzień temu, okoliczni mieszkańcy nie mieli dostępu do bieżącej wody. Nie nadawała się ona nie tylko do picia, ale nawet do mycia i prania. Problem rozwiązano w weekend (16/17 lipca). Niektórzy mieszkańcy Orchowca nie kryli oburzenia na sam fakt, że w XXI wieku w ogóle dochodzi do podobnych sytuacji. – Nie po raz pierwszy fekalia dostają się do ujęcia wody pitnej, a jedyne, co wójt zrobił, to zakazał korzystania z wody, picia i mycia – komentował Czytelnik z Orchowca. – Szkoda tylko, że nie ma szukania winnych tego procederu. Pewnie za jakiś czas sytuacja się powtórzy – prorokował. Po ukazaniu się naszego tekstu (pt. „Fekalia w wodociągu”) władze Gorzkowa postanowiły bliżej zbadać temat. Okazało się, że do gminy dotarły sygnały, że niektórzy mieszkańcy… podłączyli swoje szamba do starych studni. A już wylewanie nieczystości na polach jest procederem nagminnym. – I stąd te zatrucia wodociągu – powiedział nam w ubiegłym tygodniu inny mieszkaniec gminy Gorzków. – Gmina nic z tym nie robi bo wójt nie chce walczyć z ludźmi, czyli ze swoimi potencjalnymi wyborcami – dodał. Chyba jednak przesadził bo władze Gorzkowa wysłały w teren kontrolerów.

– Nie wszystkie sygnały o szambach wylewanych do studni się potwierdzają, ale część tak. Kontrole trwają, za wcześnie na wnioski – mówi Kazimierz Policha, sekretarz gminy Gorzków. Więcej w temacie zatruć wodociągów bakteriami Coli będzie można powiedzieć po 26 lipca. Na ten dzień wójt Marek Kasprzak zaprosił mieszkańców Orchowca, Felicjana i Bogusława na spotkanie „poświęcone tematyce jakości wody oraz dalszemu postępowaniu mającemu na celu likwidację przyczyn jej zanieczyszczenia”. – Nie chcemy chować głowy w piasek i udawać, że problemu nie ma. Powiemy ludziom, co muszą robić, by uniknąć zatrucia wodociągu. Będziemy się też starali odpowiedzieć na wszelkie pytania i wątpliwości – podsumowuje sekretarz gminy. (kg)