Sześć sezonów trenera Bożyka

10 kwietnia 2012 roku Artur Bożyk został trenerem piłkarzy Chełmianki. Jest najdłużej pracującym szkoleniowcem w jednym klubie spośród wszystkich coachów w trzeciej lidze gr. IV. W ciągu sześciu sezonów jego zespół cztery razy grał w wojewódzkim finale Pucharu Polski, wygrywając to trofeum trzy razy z rzędu. Zajął siódme miejsce w III lidze w sezonie 2014/2015, najwyższe w historii klubu. Rok później ze względu na reorganizację spadł do czwartej ligi, by po sezonie awansować w pięknym stylu. W obecnych rozgrywkach prowadzona przez Bożyka drużyna zajmuje pierwsze miejsce w tabeli grupy czwartej trzeciej ligi i gra najładniejszy futbol z grona wszystkich drużyn.


Sylwetki Artura Bożyka chełmskim kibicom piłki nożnej w szczegółach przedstawiać nie trzeba. Wychowanek nieistniejącej już Gwardii Chełm, następnie gracz Granicy Chełm, później Hetmana Zamość, Górnika Łęczna, izraelskich zespołów Ihud Bnei Sakhnin i Hapoel Ramat Gan, potem Kolejarza Stróże, Motoru Lublin, Podlasia Biała Podlaska i na koniec Chełmianki, piłkarską karierę zakończył w marcu 2011 roku, podczas meczu w Łęcznej, pomiędzy miejscowymi rezerwami Górnika, a chełmskim zespołem. Bożyk doznał kontuzji i do gry już nie powrócił. Nieco ponad rok później został trenerem Chełmianki, po tym, jak zespół z Chełma pod wodzą Waldemara Wiatra wiosną przegrał cztery mecze z rzędu. Prezes klubu Grzegorz Gardziński, podejmując decyzję o zatrudnieniu Bożyka, wiedział, co robi.
Początki pracy Bożyka w Chełmiance nie były łatwe. Drużyna nie została należycie przygotowana do sezonu i tylko dzięki temu, że trzy ekipy z Podkarpacia: LZS Zaczernie, Strumyk Malawa i Partyzant Targowiska wycofały się z rozgrywek trzeciej ligi, Chełmianka nie spadła o klasę niżej.
W kolejnym sezonie Artur Bożyk rozpoczął budowę nowego zespołu. Podziękował za grę tym zawodnikom, którzy nie byli w stanie zaakceptować wprowadzonych przez niego zasad. Przyszli nowi, ale dopiero transfery w przerwie zimowej spowodowały, że Chełmianka zaczęła grać coraz lepiej i co najważniejsze wygrywać. W 2013 chełmski zespół awansował do finału Pucharu Polski na szczeblu województwa lubelskiego. W Zamościu przegrał z Hetmanem 2:4 po szkolnych błędach bramkarza Pawła Szokaluka.
W sezonie 2014/2015 Bożyk osiągnął z drużyną pierwsze znaczące sukcesy. Wygrał Puchar Polski w województwie, pokonując na Arenie Lublin Motor 1:0 oraz zajął siódme miejsce w rozgrywkach III ligi, najwyższe w historii Chełmianki. Niestety, mimo udanego sezonu z zespołu odeszło kilku czołowych graczy i trzeba było budować drużynę od nowa. Zwłaszcza, że kolejny rok był przełomowy, bo wchodziła reorganizacja rozgrywek III ligi. Dwie trzecie zespołów spadało do niższej klasy. Chełmianka mimo walki do końca nie uratowała się przed degradacją. Ale trener Bożyk jeszcze w trakcie sezonu rozpoczął budowę nowej drużyny, której zadaniem był szybki powrót do trzeciej ligi. Przede wszystkim odmłodził skład. Postawił na zawodników spragnionych piłkarskich sukcesów. Wyłowił talenty z klubów z województwa lubelskiego, dał im szansę dalszego rozwoju. Postawił na tych, których w innych klubach skreślono, uznano za piłkarzy słabych, niezdolnych do osiągania sukcesów. Zbudował drużynę, w której od początku obowiązuje zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Ci zawodnicy uwierzyli w trenera, szkoleniowiec z kolei zaufał im. Dziś efekt jest taki, że Chełmianka, choć jest beniaminkiem, sensacyjnie otwiera tabelę grupy czwartej. A za jej plecami są drużyny uważane przed rozgrywkami za głównych faworytów do awansu, z dużo większymi budżetami, czyli Motor Lublin i Stal Rzeszów.
Artur Bożyk rozpoczął siódmy rok pracy w Chełmiance. Jaki on będzie, dziś trudno powiedzieć. Do końca bieżących rozgrywek zostało jeszcze dwanaście spotkań, w których wszystko może się wydarzyć. Nikt w klubie, ani działacze, ani zawodnicy, a tym bardziej trener nie mówią głośno o tym, czego oczekują w obecnej sytuacji kibice. W oficjalnych wypowiedziach nie padają słowa o awansie do II ligi. Trener i piłkarze koncentrują się na każdym kolejnym meczu, nie wybiegając przy tym mocno w przyszłość.
Bożyk podnosi też swoje kwalifikacje zawodowe w Szkole Trenerów PZPN w Białej Podlaskiej. Po zdaniu egzaminów dostanie licencję trenerską upoważniającą do prowadzenia zespołów w najwyższych klasach rozgrywkowych, z ekstraklasą włącznie. Kwestią czasu jest, kiedy zadomowi się w niej na długie lata. (s)