Przed szkołą grasuje pedofil?

Niepokojącej treści list dotarł do naszej redakcji od kobiety, która twierdzi, że jest mamą dziecka ze SP nr 5 w Krasnymstawie. Z jej relacji wynika, że jakiś mężczyzna zaczepia maluchy pod szkołą, proponuje podwózkę, częstuje słodyczami. – Żaden taki sygnał do nas nie dotarł – komentuje jednak Bożena Mąka, wicedyrektor „Piątki”.

W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji dotarł list, którego autorka twierdzi, że pisze „jako przedstawicielka grona rodziców dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 5 w Krasnymstawie”. – Od pewnego czasu zauważyliśmy poważny problem, mianowicie pan pracujący w Domu Opieki Społecznej w Krasnymstawie na stanowisku kierowcy (…) zaczepia nasze dzieci idące do szkoły, proponuje im podwiezienie, chce częstować słodyczami, przystaje, mówi różne dziwne rzeczy do naszych dzieci. Dzieci są przestraszone, boją się chodzić do szkoły” – czytamy w liście. Dalej autorka twierdzi, że o sprawie poinformowane zostały „Pani Dyrektor Domu Opieki oraz Pani Dyrektor naszej szkoły” (pisownia oryginalna). – Dla nas, rodziców, to bardzo poważny problem, bo wiele słyszy się o takich przypadkach w mediach i wolimy zapobiec problemowi zawczasu, a nie jak będzie za późno i dojdzie do jakiejś tragedii. Wolimy przestrzec innych rodziców – pisze kobieta.
Kto wie jednak czy list nie jest konfabulacją. Wbrew temu, co pisze autorka, dyrekcja ZS nr 5 o tajemniczym mężczyźnie zaczepiającym dzieci nic nie wie. – Nie mieliśmy takich sygnałów – zapewnia Bożena Mąka, wicedyrektor „Piątki”. – Jeżeli jednak taka sytuacja ma miejsce, rodzice przede wszystkim o swoich obawach powinni powiadomić policję – dodaje.
Mąka podkreśla, że jest mało prawdopodobne, by w obrębie szkoły uczniowie byli narażeni na kontakt z podejrzanymi typami. – Większość najmniejszych dzieci jest do szkoły dowożona autobusem pod samą bramę i pilnowana przez nauczycieli – zauważa.
Inna sprawa, że w Krasnymstawie nie ma placówki o nazwie Dom Opieki Społecznej, na którą powołuje się autorka donosu. Jest Dom Pomocy Społecznej i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. I Aneta Mróz – dyrektor DPS, i Mariusz Antoniak – dyrektor MOPS, nie mieli jednak żadnych skarg na swoich kierowców. – Myślę, że ten cały list mógł zostać wymyślony – komentuje Antoniak. – Być może ktoś poprzez jego treść chciał komuś zaszkodzić – podsumowuje. (kg)