Szokujące wyznanie babci

Dzieci przyznały się babci, że mama bije. Kobieta natychmiast postanowiła interweniować i wtedy rozpętało się piekło. Matka ukryła dzieci przed babcią i złożyła do sądu wniosek o zakaz kontaktów. Jednocześnie wystąpiła o alimenty od rodzicielki. Szalona walka o los kilkulatków trwa.

– To zła kobieta – tak o partnerce swojego syna mówi pani Justyna. – Nad dziećmi z poprzedniego związku – dwójką nastolatków – miała ograniczoną władzę rodzicielską. Związali się z synem i urodziła się mała Pola, a potem Kubuś. Jak Pola miała pół roku, to syn przywiózł ją do mnie. Ze łzami w oczach mówił, że ja ją lepiej wychowam. „Ty wiesz, jak ona ją traktuje?” – mówił, ale nie chciał wyjawić nic więcej. Nie rozumiałam wtedy, o co mu chodzi. Potem dopiero dowiedziałam się, że ona bije dzieci, szarpie nimi, rzuca po ścianach, wyzywa je. Jak była w ciąży z Kubusiem, to piła i potem chłopiec miał problemy, siniał. Polcia nagle przestała mówić, a umiała już tak płynnie…

Rok temu, w wakacje, gdy wnuki były u babci, dziewczynka przyznała, że mama ją bije. Zresztą, jak opowiada kobieta, partnerka syna potrafiła i przy niej podnieść rękę na dziecko. Kobieta próbowała najpierw rozmawiać z synem, który co jakiś czas jeździ do pracy za granicą. Mężczyzna przyznał, że w ich domu nie dzieje się dobrze, ale boi się odejść, bo wtedy już nigdy nie zobaczy własnych dzieci, ona je zabierze i zniknie. – On jest pod tak silnym wpływem tej kobiety. Powiedział mi: „Mamo, mnie też bije”. Syn milczy i przynosi pieniądze do domu, bo się boi. Niejednokrotnie mówiła mu, że zabierze dzieci, a żaden polski sąd nie odbierze jej nad nimi władzy i da ojcu – mówi babcia.

Pani Justyna postawiła na szali dobro wnuczków i relacje rodzinne. Złożyła doniesienie o znęcaniu się nad dziećmi przez ich matkę. Sprawa została jednak umorzona. W odpowiedzi na to partnerka syna wraz z nim (w sierpniu ubiegłego roku) złożyli w sądzie wniosek o zakaz kontaktów z babcią. Od tamtej pory dzieci już więcej nie widziały kobiety.

W kwietniu tego roku pani Justyna złożyła wniosek o ustalenie kontaktów z małoletnimi. Sprawy połączono, a miesiąc później sąd w trybie zabezpieczenia ustalił kontakty. Ale dzieci w dalszym ciągu są chowane przed własną babcią. – Raz spotkaliśmy się w urzędzie, to Polcia wyrywała się do mnie, omal nie wpadła w histerię, nie chciała odejść, pokazywała zaciśniętą pięścią, że mama bije w policzek – opowiada roztrzęsiona kobieta.

Do sprawy powołani zostali biegli psychologowie. Ich opinia szokuje. Zgodnie z nią matka dzieci „jest osobą wysoce niestabilną psychicznie, ujawniającą poważne zaburzenia osobowościowe (…) dba o fizyczne interesy dzieci, lecz nie traktuje ich potrzeb priorytetowo”, jej partner również „ujawnia nieprawidłowości osobowościowe (…) dzieci akceptuje w stopniu przeciętnym i nie deklaruje gotowości do nadmiernego ochraniania”, z kolei badana małoletnia Pola „wyraźnie preferowała osobę babci” i w obecności psychologa przyznała, że czuje się niekochana przez mamę, mama „brzydko mówi” i „zrobiła jej ała w oko”, młodszego syna również uderzyła.

Niedawno zaś sprawa o zakaz kontaktów z babcią została skierowana do mediacji. A matka dzieci wystąpiła z pozwem o zasądzenie alimentów od pani Justyny. Termin pierwszej rozprawy wyznaczony został w tym tygodniu. Jak to możliwe, że sąd dopuścić tę kuriozalną sprawę na wokandę? Przecież zgodnie z przepisami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest to możliwe tylko, gdy rodzice dziecka nie żyją lub nie są w stanie dopełnić obowiązku. W tym przypadku przecież para prowadzi wspólne gospodarstwo, a ojciec dzieci utrzymuje rodzinę. Niestety, na etapie składania wniosków, sąd nie weryfikuje czy komuś się należą pieniądze, czy nie, a sprawdza jedynie dokumenty pod względem formalnym (np. czy są dobre znaczki, opłaty, podpisy w odpowiednich miejscach, etc.). Dopiero na pierwszej rozprawie zapozna się z sytuacją.

– Chodzi mi tylko o dobro dzieci – mówi ich babcia.

W jakim stopniu opinia biegłych, która potwierdziła nieprawidłowości w rodzinie, jest znacząca dla orzeczenia sądu?

– Sąd, po zapoznaniu się z pismem Opiniodawczego Zespołu Sądowych Specjalistów w Zamościu dotyczącym sytuacji opiekuńczo-wychowawczej małoletnich, na mocy art. 570 kpc. z urzędu wszczął postępowanie w przedmiocie ograniczenia obojgu rodzicom władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi – informuje Joanna Smyk, prezes Sądu Rejonowego w Krasnymstawie.

Babcia nie poddaje się i walczy o wnuki. Po tym, jak przeczytała opinie biegłych psychologów, sama też złożyła pozew o ograniczenie władzy rodzicielskiej obojgu rodziców. Dramat trwa, a najgorsze w tym wszystkim, że cierpią kilkulatki.

Jak podaje prezes SSR w Krasnymstawie, analogicznych sytuacji jest zaledwie kilka. W III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich w ostatnich latach 2016-2017 toczyły się zaledwie 4 sprawy z wniosku dziadków o ograniczenie czy pozbawienie władzy rodzicielskiej i 2 dotyczące alimentów od dziadków. (pc) (imiona bohaterów zostały zmienione)