Szpital odbił się od dna

Teresa Szpilewicz od półtora roku jest dyrektorem włodawskiego szpitala. Gdy obejmowała stanowisko, postawiła sobie jeden cel: osiągnięcie płynności finansowej jednostki. Wygląda na to, że ta sztuka powoli się jej udaje. Oczywiście lecznica nadal ma ponad 20-milionowy balast pozostawiony przez jej poprzedników, ale potężne zadłużenie systematycznie się zmniejsza.

Dramatyczna sytuacja finansowa szpitala włodawskiego jest powszechnie znana. Jednak z każdym niemal miesiącem jest lepiej. Troszeczkę. Zadłużenie na 31 maja br. wynosiło 23,9 mln zł, w tym zobowiązania wymagalne prawie 2 mln zł. Po ponad roku zobowiązania wymagalne zmniejszyły się o ponad połowę – do niecałego miliona. Co jednak najbardziej cieszy i dyrekcję, i starostę to tegoroczne wykonania kontraktu. Tylko do końca października na oddziale geriatrycznym wykonano 130% kontraktu, na ginekologiczno-położniczym prawie 115%, na internistycznym prawie 110%, zaś na zawsze „dołującym” chirurgicznym – ponad 105%. Co ważne – na wszystkich oddziałach wykonano ponad 100% kontraktu – poza jednym – neonatologicznym (60%). Łącznie, do 31 października na wszystkich oddziałach kontrakt wykonano w 107%.
Cieszy również wynik finansowy szpitala na koniec września br. Z amortyzacją jest to 264 tys. zł, zaś bez niej aż 2 mln 272 tys. zł. Ciekawe jest również zestawienie środków pieniężnych. Na koniec 2015 r. było ich ledwie 82 tys. zł, zaś na koniec września już niemal 800 tys. zł. To wszystko pozwoliło pani dyrektor na podjęcie decyzji o podwyżkach. Skromnych, bo tylko 100-złotowych i dla tych najmniej zarabiających, ale zawsze to coś. – Oczywiście do uzdrowienia sytuacji naszej placówki jeszcze daleko – mówi starosta, Andrzej Romańczuk. – Jak jednak widać z ekonomii, wszystkie działania obecnej dyrekcji szpitala idą we właściwym kierunku. Nie oznacza to naturalnie, że nie należy z obawą myśleć o przyszłości, bo na naprawdę dobry wynik naszego szpitala trzeba będzie czekać jeszcze bardzo długo. (gd)