Szpital to nie hotel

Rodziny pacjentów przyszpitalnego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego narzekają na panujące tam warunki. Jak mówią, personelu jest za mało, a sale, w których przebywają chorzy, są słabo wyposażone.

– Moja mama od kilku miesięcy przebywa w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym chełmskiego szpitala – mówi jeden z naszych Czytelników z Chełma. – Niestety, w ciągu ostatniego roku standard oferowanych przez ten oddział świadczeń bardzo się obniżył. Już nie wspomnę o tym, że personelu jest za mało, bo z chorymi zazwyczaj jest tylko jedna pielęgniarka i salowy. Ubogo wyglądają również sale, w których leżą chorzy.
Chełmianin dodaje, że największym problemem jest właśnie słabe wyposażenie sal. Brakuje na nich m.in. szaf, w których chorzy mogliby schować np. swoje ubrania.
– Te sale na kilka miesięcy stają się ich domem, a chorzy mają do dyspozycji tylko łóżka i małe szafki przy nich. Wszystkie czyste ubrania, które przynoszę mamie, są wynoszone do szatni i nie ma ona do nich swobodnego dostępu. Czy to naprawdę aż tak wielki koszt, aby postawić w sali niedużą szafę? Bywało, że mama chodziła w cudzych ubraniach. Za pobyt w Zakładzie płaci 70 proc. swojej emerytury, czyli około tysiąca złotcch. Przecież to nie jest mało – oburza się Czytelnik.
Uwagi przekazaliśmy Jackowi Buczkowi, dyrektorowi szpitala. Tłumaczy, że nie ma możliwości trzymania ubrań w sali chorych.
– Zgodnie z przepisami ubrania pacjentów należy odnieść do szatni – tłumaczy. – Może je zabrać również ktoś z rodziny. Pacjenci chcieliby w salach telewizory i jeszcze wiele innych udogodnień, ale szpital to nie hotel. Jeśli komuś jest trudno dopasować się do panujących tu zasad, w każdej chwili może zabrać chorego do domu. Nikogo nie zmuszamy do pobytu w zakładzie. (kw)