Szpitalna kwadratura koła

Dlaczego dobrze jest, gdy Zarząd Województwa i rząd nie są z tej samej partii? Bo wtedy marszałkowie mają motywację, by pozywać ministrów do sądu, a to się czasem mieszkańcom opłaca.


Ustawa przygwożdżona

Art. 59 ustawy o działalność leczniczej z 2011 roku jest częściowo niezgodny z konstytucją – stwierdził Trybunał Konstytucyjny uzasadniając, że „jednostki samorządu powinny otrzymywać z budżetu centralnego adekwatne środki do realizacji zadania zleconego, jakim jest udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej”. Ponadto zaś „powszechnie występujące zadłużenie szpitali nie wynika tylko ze złego zarządzania czy niegospodarności tych placówek, ale ma charakter systemowy”.

Od 20 lat to samo mówią wszyscy prawdziwi eksperci od zarządzania służbą zdrowia, ale miło, że wreszcie – w związku ze skargą województwa mazowieckiego – stanowisko w tej sprawie zajął TK. Niestety, od stwierdzenia oczywistości – że kolejne sejmy i rządy radośnie dokładając organom prowadzącym i szpitalom obowiązków i kosztów oraz nie zapewniają przy tym pieniędzy – do wyrównania tychże dziur finansowych, droga (jak to w Polsce) daleka.

18 miesięcy bez zmian

Trybunał dał rządowi 18 miesięcy na zmianę niekonstytucyjnych przepisów, a do tego czasu zadłużenie szpitali może tylko wzrosnąć. Samorządy bowiem nie mogą dofinansowywać ich bieżącej działalności, a jedynie pokrywać stratę netto albo likwidować (co zresztą było przecież od początku celem całej reformy służby zdrowia w kształcie z lat 90-tych…).

Jak trafnie zauważają więc przedstawiciele czy to Związku Województw, czy Związku Powiatów – całe zarządzanie ochroną zdrowia ogranicza się do karuzeli dyrektorów, bez wpływu na czynnik najważniejszy, czyli płatnika – Narodowy Fundusz Zdrowia, a tym bardziej bez przełożenia na zobowiązania przez Ministerstwo Zdrowia w negocjacjach płacowych z poszczególnymi co i raz protestującymi grupami zawodowymi.

Pokorni nie dostaną niczego?

PiS-owski rząd nie ma zresztą większej ochoty na zmiany, a o długo zapowiadanej reformie systemu finansowania ochrony zdrowia wyraźnie już zapomniał. – Przez następne 18 miesięcy nic się nie zmienia, czyli te zobowiązania, które ustawa o działalności leczniczej nałożyła na samorządy powinny być w tym roku wykonane – uciął wiceminister Janusz Cieszyński.

– Odpowiedzialność samorządów za nadzór właścicielski powinna być wręcz wzmocniona! – wtóruje mu kolejny wiceminister, Sławomir Gadomski. Ponieważ zaś na razie długi lubelskich szpitali zaczynają się już wylewać poza służbę zdrowia (o czym świadczy hipoteka kredytów dla „Wyszyńskiego” założona na gmachu Centrum Spotkania Kultur, Filharmonii i Teatru Muzycznego), to można się spodziewać, że zwłaszcza pokorne i nieskarżące się PiS-owskie samorządy niczego na zaleconych przez TK zmianach nie zyskają. TAK