Szpitalne fake newsy

Chełmski szpital ukrywa wyniki badań chorych, na oddziałach brakuje podstawowych środków ochrony a nawet wody – takie fałszywe wiadomości krążą od kilku dni wokół lecznicy. – Już brakuje nam sił, żeby dementować te głupoty. Nie dajmy się zwariować – prosi dyrekcja.

Coraz więcej informacji na temat koronawirusa powoduje coraz większą dezinformację i domysły. Przez to, że każdy może umieścić komentarz w internecie, a każdy ten komentarz może powielić, robi się czasami śmiesznie a czasami niebezpiecznie. Przez takie niesprawdzone, powielane bezrefleksyjnie informacje (fake newsy) dyrekcja szpitala traci czas na ich dementowanie a ludzie zaczynają panikować.

– Niektóre z tych wiadomości czasami nie mieszczą się w głowie! – mówi Lech Litwin, dyrektor ds. medycznych w szpitalu w Chełmie. – Ostatnio słyszałem, że na oddziale zakaźnym nie ma wody. Ręce opadają.

Nieprawdziwych pogłosek było oczywiście więcej. A to, że szpital ukrywa wyniki badań, a to, że jedna z osób z podejrzeniem, u której nie stwierdzono wirusa, w rzeczywistości jest jednak zarażona i została wywieziona do szpitala w Lublinie. Cały czas też krążą informacje o braku podstawowych środków ochronnych, że szpital nie ma sprzętu, nie ma czym badać. Albo że nie chce przyjąć darmowej dostawy tysięcy fartuchów ochronnych.

– To oczywiście nie jest prawda. Nie ukrywamy niczego – mówi Litwin. – Lada moment będziemy mieli nadmiar środków ochronnych, bo mamy przydział z magazynów państwowych. Na okrągło muszę dementować te niesprawdzone informacje.

– Te plotki, niestety, burzą ład i organizację naszej pracy – mówi Kamila Ćwik, dyrektor szpitala. – Budzą niepotrzebny niepokój nie tylko wśród pacjentów, ale i pracowników szpitala. Nie umniejszając powagi sytuacji, musimy zachowywać zdrowy rozsądek i nie powielać niesprawdzonych informacji. Proszę pamiętać, że dementowanie plotek to dla nas dodatkowa praca, której teraz jest i tak dużo. (bf)