Szukają bezdomnych w barakach

Trwają kontrole tych miejsc, w których przebywają bezdomni. By uniknąć tragedii, strażnicy miejscy prowadzą monitoring m.in. pustostanów i dworców, a w dobie pandemii pomagają koczującym na ulicy zrobić test na obecność koronawirusa, bo bez niego drzwi schroniska pozostają zamknięte. W działania włączyli się też policjanci i pracownicy MOPR.

We wtorek (8 grudnia) policjanci z chełmskiej komendy wraz z pracownikami socjalnymi z MOPR odwiedzili miejsca, w których na ogół przebywają bezdomni. To ich kolejna tego typu wspólna akcja, podczas której nie tylko informują bezdomnych o tym, gdzie mogą znaleźć schronienie zimą, ale także przekazują suchy prowiant i środki ochrony osobistej.

– Osoby te, z uwagi na położenie, w jakim się znalazły, w tym trudnym zimowym czasie potrzebują szczególnej pomocy – podkreśla kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Przed nami kolejne chłodne dni i noce, co jest szczególnie niebezpieczne, z uwagi na możliwość wychłodzenia dla osób starszych i schorowanych, samotnie mieszkających, bezdomnych czy też nietrzeźwych. Pamiętajmy, że każdy z nas może pomóc. Czasami wystarczy jeden telefon do służb, aby uratować czyjeś życie lub zdrowie. Nie bądźmy obojętni i jeśli mamy wiedzę, że ktoś potrzebuje pomocy zgłaszajmy to – apeluje komisarz Czyż.

Do apelu o empatię i wrażliwość włączają się też strażnicy miejscy, którzy już od kilku tygodni monitorują miejsca w Chełmie, gdzie bezdomni znajdują schronienie przed mrozem. Swego czasu jednym z takich miejsc był m.in. pustostan przy ulicy Budowlanej. Przez pewien okres stał wyludniony, a teraz znów strażnicy miejscy znajdują w nich kloszardów.

– W większości znamy miejsca, w których przebywają bezdomni. Wiemy, że porzucili kryjówkę w kamienicy przy ulicy Lubelskiej 74 i przyległych do niej barakach. Mamy jednego pana, który od wielu lat stacjonuje na terenie dawnej parowozowni, razem z pracownikami MOPR-u dowoziliśmy mu ciepłe posiłki. Kłopot w tym, że on usilnie odmawia opuszczenia tego miejsca i udania się do schroniska – tak samo zresztą jak pan, który zrobił sobie bunkier w krzakach przy przepompowni, przy skrzyżowaniu ulic Przemysłowej i Kolejowej – mówi Tomasz Piskorski, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Chełmie. – Stosunkowo świeżą kryjówką okazał się budynek dworca na stacji Chełm Miasto. Są tam trzej panowie, którzy za każdym razem tłumaczą, że wciąż czekają na nowe dowody tożsamości, by móc zrobić test na koronawirusa i udać się do schroniska – dodaje.

Wcześniej, żeby mieć dach nad głową i miejsce do spania, bezdomny musiał jedynie unikać alkoholu. W dobie pandemii do wymogów stawianych przez schroniska doszedł jeszcze jeden – trzeba być zdrowym i okazać negatywny wynik testu na koronawirusa. A to wcale nie jest takie proste w przypadku kloszardów, szczególnie tych bez ubezpieczenia. Dlatego patrole SM nie ustają w wysiłkach, by pomóc takim osobom, również w szybkim załatwieniu testu na COVID-19 oraz transporcie do „Monaru”.  (pc, fot Policja)