Szukają zaginionych, bomb i narkotyków

W czasie służby tropią, patrolują i ścigają. Nierzadko ratują ludzkie życie, odnajdując zaginione osoby, szukają broni i materiałów wybuchowych po niemal każdym alarmie. Ujawniają narkotyki i kontrabandy. Bez nich walka z przemytem byłaby niemożliwa, ale emerytury nie mają. Taki to już psi los służbowych czworonogów.

W największym w całym kraju oddziale SG, Nadbużańskim Oddziale Straży Granicznej, którego siedziba mieści się w Chełmie, służbę pełni 65 psów, z czego w Placówce SG w Dorohusku – 10. Jednym z nich jest Idea, bez wątpienia najjaśniejsza gwiazda całego oddziału. To dzięki niej (w marcu) pogranicznicy zatrzymali parę Rosjan z 200 kg haszyszu, wartego ponad 10 milionów złotych. Miesiąc później suczka ujawniła litewski transport na Ukrainę 83 kg haszyszu, wartego ponad 5 milionów złotych.

Spośród pozostałych czworonożnych funkcjonariuszy w całym NOSG profesjonalizmem Idei dorównać mogą jedynie Diler i India. W skrytkach konstrukcyjnych dwóch samochodów, które wyjeżdżały na Białoruś, owczarki znalazły 200 kg haszyszu. Wartość przewożonych przez Rosjan narkotyków oszacowano na ponad 10 milionów złotych.

Psy w straży granicznej są już od 1928 roku, kiedy to w Zakładzie Tresury Psów Policyjnych w Poznaniu po raz pierwszy 8 funkcjonariuszy SG przeszło specjalistyczne kursy.

– Zwierzęta kierowane do służby kupowane są od prywatnych hodowców. Wybierane są przez specjalną komisję, badającą ich predyspozycje, w skład której wchodzą specjaliści do spraw kynologii służbowej. Psy służbowe muszą spełniać określone warunki fizyczne i być podatne na szkolenia. Specjaliści biorą pod uwagę wiek zwierzęcia, jego budowę, stan zdrowia oraz wyniki specjalistycznych testów predyspozycji psychicznych i fizycznych.

Ostatecznie wybrane i zakupione psy są kierowane na odpowiednie szkolenia. Przyjmuje się, że przyjęty na szkolenie pies powinien mieć od dwunastu do osiemnastu miesięcy. Oczywiście, komisje dopuszczają możliwość pewnych odchyleń od wzorca, jeżeli psy mają dodatkowe predyspozycje do wykonywania określonych typów zadań – mówi por. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy NOSG.

Psy, jak i przyszli funkcjonariusze, trafiają do Ośrodka Szkoleń Specjalistycznych SG w Lubaniu. Tam dobiera im się opiekunów, a po około półrocznym wspólnym szkoleniu pies i jego przewodnik trafiają już jako „para” pracy na granicy.

W formacji służą psy tropiące, patrolowo-obronne oraz tzw. specjalne. Tropiące specjalizują się w rozpoznawaniu zapachów i przeszukiwaniach, biorą udział w pościgach, ścigają nielegalnych migrantów, pilnują i eskortują zatrzymane osoby czy podejrzane przedmioty. Biorą też udział w akcjach policjantów kryminalnych czy poszukiwaniach osób zaginionych.

Psy patrolowo-obronne mają pilnować terenu (przeszukiwać go pod kątem nielegalnych towarów i podejrzanych osób), bronić przewodnika, pilnować i eskortować zatrzymanych. Są również doskonałą „bronią” psychologiczną.

Z kolei tzw. psy specjalne są przeznaczone do wyszukiwania zapachów, przeszukiwania pociągów towarowych i osobowych, statków morskich i powietrznych, pojazdów, kontenerów, bagaży, pomieszczeń, ludzi. To one lokalizują ukryte osoby, materiały wybuchowe, broń, narkotyki, etc.

Co roku Straż Graniczna kupuje do służby ok. 50 psów. Najczęściej są to owczarki niemieckie (stanowią około 65 proc.), owczarki belgijskie (ok. 20 proc.), ale też owczarki holenderskie czy labradory. To jednak nie reguła, bo w NOSG służył dzielnie (przez 11 lat) foksterier Bajtek. Pies niedawno przeszedł na zasłużoną emeryturę.

– Ten czworonożny funkcjonariusz, wyszkolony w zakresie wyszukiwania narkotyków, wielokrotnie udowadniał swoją skuteczność i przydatność w służbie. Uczestniczył również w wielu działaniach profilaktyki antynarkotykowej prowadzonych w szkołach oraz często promował wizerunek Straży Granicznej w różnego rodzaju akcjach charytatywnych – opowiada por. Sienicki.

Średnio służba psa trwa od 8 do 10 lat. Po tym czasie jest on wycofywany i przechodzi pod opiekę swojego przewodnika. To też nie jest regułą ani oficjalnie nie należy do obowiązków opiekuna psa w czasie służby. Pogranicznicy przygarniają zwierzęta na starość, bo chcą, bo się z nim zżyli przez lata. O ile jednak w trakcie służby otrzymywali dodatek na jego utrzymanie, o tyle wycofany ze służby pies państwa już nie interesuje. Tymczasem po tylu latach służby i wdychania niebezpiecznych substancji nierzadko psy na starość wymagają specjalistycznego i kosztownego leczenia.

Zdaniem związków zawodowych to nieludzkie, a poza tym obciąża funkcjonariusza SG dodatkowymi kosztami. Nic dziwnego, że ostatnio padł pomysł wprowadzenie symbolicznych emerytur dla czworonogów z SG.To już kolejne interwencja w sprawie psów (lata temu wnioskowali, by opiekunowie biorący do domu „wycofane” psy mogli chociaż zabierać także ich wyposażenie, czyli kojec, miski, obrożę, bo i tego nie wolno było wcześniej robić…). Niestety tu konieczne są zmiany w ustawie, a na to się nie zanosi. (pc)