Szybowiec roztrzaskał się na kawałki

Do niezwykle groźnego wypadku lotniczego doszło niedaleko Bełżyc pod Lublinem. W powietrzu zderzyły się dwa szybowce. Oba statki powietrzne pilotowali 18-latkowie. Cudem nie było ofiar.


Do zdarzenia doszło 18 lipca. Tego dnia warunki pogotowie były korzystne, na niebie były  niewielkie chmury. Z lotniska aeroklubu w Radawcu wystartowały dwa szybowce „Pirat”. Za sterami zasiadło dwoje 18-latków. Oboje odbywali samodzielne loty treningowe. Nie wiadomo, co wydarzyło się w powietrzu i dlaczego szybowce znalazły się blisko siebie. Nagle zahaczyły o siebie.

Jeden z 18-latków opanował stery i bezpiecznie wrócił na lotnisko w Radawcu. W dużo gorszej sytuacji znalazła się jego rówieśnica w drugim szybowcu. Młoda kobieta uznała, że nie wyląduje i podjęła błyskawiczną decyzję o ewakuacji. Otworzyła kabinę, wypięła się z fotela i wyskoczyła na spadochronie. Akcję ratunkową przeprowadziła w ostatniej chwili. Jej zetknięcie z ziemią zakończyło się groźnym upadkiem. Doznała obrażeń i trafiła do szpitala. Była przytomna, kiedy zabierała ją karetka pogotowia.

– Szybowiec kobiety rozbił się na polach na pograniczu gminy Wojciechów oraz gm. Bełżyce. Na miejsce dotarli policjanci z Bełżyc, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia – wyjaśnia Andrzej Fijołek, z zespołu prasowego lubelskiej policji.

Samolot rozbił się na drobne kawałki. Na szczęście nikt nie został ranny.
Sprawę katastrofy wyjaśni teraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. LL