Tajemnica kości

Władze miasta Krasnystaw i Towarzystwo Budownictwa Społecznego w Krasnymstawie zdecydowanie zaprzeczają, jakoby ludzkie szczątki znalezione na błoniach nieopodal Wieprza pochodziły z miejsca, gdzie kiedyś znajdował się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

Tydzień temu napisaliśmy, że ludzkie kości znalezione 26 marca na błoniach nieopodal rzeki Wieprz najprawdopodobniej zostały tu przewiezione wraz z ziemią z inwestycji realizowanej przez TBS u zbiegu ulic Zamkowej i Kościuszki. W latach 40. i 50. XX wieku znajdował się tam Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, w którym mordowano przeciwników komunizmu. Tekst wywołał sporo zamieszania i oburzenie władz Krasnegostawu oraz TBS. Andrzej Majchrowicz, prezes spółki, zapewnia, że to niemożliwe, by kości pochodziły z ubeckiej katowni. „Ostatnie prace ziemne i wywóz ziemi z terenu budowy przy ul. Mostowej-Zamkowej odbyły się w listopadzie 2017 r., więc kilka miesięcy temu, dlatego stwierdzenie, że „ziemia, w której zalegały szczątki, jest świeża, ktoś przywiózł ją tu całkiem niedawno” jednoznacznie wyklucza, iż pochodzi z wyżej wymienionego placu budowy” – napisał do nas Majchrowicz. I dalej: „Jednocześnie informujemy, że niwelacja tego terenu odbyła się na jesieni ubiegłego roku i po tym fakcie z placu budowy nie wywożono już tam żadnej ziemi”. Prezes krasnostawskiego TBS zapewnia też, że „od 26 marca do chwili obecnej Prokuratura ani Policja nie zwracała się do TBS, kierownictwa budowy lub archeologów o informacje oraz wyjaśnienia w opisanej przez gazetę sprawie.

Wszystkie roboty ziemne prowadzone były pod nadzorem i z udziałem archeologów a w okresie od listopada 2017 roku do chwili obecnej takich działań nie prowadzi się. W okresie prowadzenia prac ziemnych na placu budowy archeolodzy prowadzili badania, a na terenie składowania ziemi dokonywali dodatkowej kontroli”. Według Majchrowicza przytoczone w naszym artykule wstępne wyniki ekspertyzy mówiące o tym, że szczątki co najmniej czterech osób (dwóch dorosłych mężczyzn i dwojga małych dzieci) przeleżały w ziemi około 50 lat „wskazują, że są to o wiele młodsze szczątki niż z czasu istnienia w tym miejscu siedziby UB”. Majchrowicz informuje też, że „teren, na którym znaleziono opisane szczątki jest ogólnodostępny i dlatego źródło ich pochodzenia jest nieznane, a z wcześniej złożonych wyjaśnień wynika, że na pewno nie pochodzą z placu budowy przy ul. Mostowej”.
Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że o ile nie wiadomo czy znalezione kości rzeczywiście pochodzą z miejsca dawnej katowni, o tyle wcale nie jest wykluczone, że tak nie jest. To, że biegły wstępnie określił, że szczątki przeleżały w ziemi ok. 50 lat jest tylko szacunkowe – możliwe, że leżały w ziemi 40, a możliwe, że i ok. 70 lat. Z tego, co udało się nam też ustalić, śledczy zlecili kolejne czynności zmierzające do rozwiązania tajemnicy pochodzenia kości. Dochodzenie trwa. (kg)