Tajemnicę zabrał do grobu

Znalezione przed ponad dwoma laty ludzkie szczątki należą do 32-letniego chełmianina. Choć ciało było praktycznie całe zjedzone przez zwierzęta, biegli nie mają wątpliwości. Dlaczego i w jaki sposób zginął? Tego nie wie nikt.

W grudniu 2014 r. w zagajniku na terenie gm. Rejowiec znalezione zostały ludzkie szczątki. Z ciała nie zostało praktycznie nic – szybko uległo rozkładowi, a zwierzęta leśne już dawno zjadły wszystko to, co nadawało się do pożywienia. Pod nadzorem krasnostawskiej prokuratury chełmscy policjanci rozpoczęli dochodzenie w tej sprawie i choć na pierwszy rzut oka identyfikacja wydawała się niemożliwa, padło podejrzenie, że szczątki mogą należeć do Radosława T. Mężczyzna (dwukrotnie karany w przeszłości za jazdę rowerem po pijaku) kilka miesięcy wcześniej zaginął nieopodal miejsca makabrycznego znaleziska. Dziś, po przeprowadzonych badaniach, tj. porównaniu materiału genetycznego, biegli mają pewność, że jest to szkielet 32-latka zaginionego we wrześniu 2014 roku.
Właśnie jesienią Radosław T. wybrał się z wizytą do swojego znajomego z Wólki Kańskiej (gm. Rejowiec). Po wyjściu z mieszkania kolegi miał iść prosto na stację kolejową i jechać do Chełma. Do domu jednak nigdy nie wrócił. Zrozpaczona rodzina zgłosiła jego zaginięcie, a policjanci – wraz z Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych „Itaka” – rozpoczęli poszukiwania.
Po 2,5 roku szczątki Radosława T. spoczęły na cmentarzu komunalnym w Chełmie. Postępowanie w sprawie śmierci 32-latka wciąż trwa, ale jak dotąd przyczyna jest nieustalona. Wiele wskazuje na to, że tak już pozostanie.  (pc)