Tajemnicza furia kazała mu chwycić za nóż

32-letni Dawid B. z Lublina pojechał odwiedzić ojca, którego dawno nie widział. Przebywał u niego kilka dni. Feralnego wieczoru, zupełnie bez powodu, wpadł w szał. Chwycił za nóż i zmasakrował nim 57-letniego Józefa. Zabójca zostawił ciało w domu, przykrył je kołdrą i wyszedł. Powędrował do następnej wsi, gdzie zapukał do przypadkowego domu. – Chyba zabiłem człowieka – powiedział zdumionym gospodarzom.


Ojcobójca przyznał się winy, ale nie potrafił wyjaśnić powodów swojej zbrodniczej furii. Chwycił za nóż i zadał serię ciosów. Ofiara była raniona w głowę, klatkę piersiową, brzuch. Bezpośrednią przyczyną śmierci było wbicie ostrza w serce.

Dawid B. dotąd uchodził za człowieka spokojnego, ale miał słabość do alkoholu. Był okres, że nie radził sobie w życiu i otarł się o bezdomność. Przed tragedią przez jakiś czas pomieszkiwał u swojej byłej partnerki, która wychowuje dwójkę ich wspólnych dzieci.

W marcu ubiegłego roku mężczyzna pojechał do wsi Zienki, pod Sosnowicę, gdzie mieszkał jego ojciec. Postanowił z nim spędzić trochę czasu. Obaj wspólnie biesiadowali, aż w końcu doszło do awantury, szarpaniny, a na koniec zabójstwa.

Kiedy było po wszystkim, Dawid zostawił zakrwawiony nóż na parapecie, spakował plecak i poszedł do sąsiedniej wsi, gdzie przypadkowym gospodarzom powiedział co się stało i poprosił o wezwanie policjantów.

W śledztwie mężczyzna wspominał o 4 tabletkach psychotropowych, które zażył, choć ojciec miał go ostrzegać, że to leki o bardzo silnym działaniu. Oskarżony był badany przez biegłych psychiatrów i został uznany za poczytalnego.

Sprawa zabójstwa trafiła teraz na wokandę Sądu Okręgowego w Lublinie. Dawidowi B. grozi dożywocie. LL