Tak dla rewitalizacji

Nie brakowało wątpliwości i uwag. Większość radnych zadecydowała jednak o przyjęciu Programu Rewitalizacji Lublina na lata 2017-2023.
To strategiczny dokument dający możliwość uzyskania unijnych dotacji, a zarazem prawna podwalina pod Gminny Program Rewitalizacji, kontynuację zadania nie tylko w wymiarze inwestycji, ale aktywizacji społeczności, wychodzenia z biedy…
Uchwalony program zakłada inwestycje rzędu blisko 600 milionów złotych w rejonie Kalinowszczyzny i wzgórza Czwartek, dzielnicy Tatary, śródmieścia, okolic PKP i dzielnicy Dziesiąta.
Wątpliwości pojawiały się głównie po stronie opozycji. Nie pierwszy raz radni Prawa i Sprawiedliwości podkreślali, że program odnowy zaniedbanych rejonów miasta nie został należycie przeanalizowany. – To ważny dokument, dotyczący inwestycji w Lublinie na wiele lat, najpoważniejsze narzędzie do zapewnienia dofinansowania unijnego. Program nie był jednak należycie dyskutowany, a wielu uwag mieszkańców nie wzięto pod uwagę – mówił Tomasz Pitucha, szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Dodawał też, że to brak programu skutkuje negatywną oceną ministra rozwoju powiązanych z nią projektów dotyczących m. in. budowy dworca autobusowego przy PKP.
Rewitalizacja wśród politycznych emocji
Sprawa unijnej dotacji na lubelską rewitalizację stała się przedmiotem ognistej dyskusji po medialnym wystąpieniu prezydenta Krzysztofa Żuka, który jeszcze przed sesją wspomniał, jaki będzie skutek sprzeciwu radnych PiS (przy braku jednego z radnych opozycji przewidywano wynik remisowy). – Nie można mówić, że Program nie był dyskutowany – mówił już na sesji prezydent.
– Nie jest tak, że radni PiS głosują przeciw, bo są nieodpowiedzialni czy też nie zależy im na Lublinie – odpowiadał Żukowi na sesji Pitucha. Następnie wyliczał niedociągnięcia Programu. – Mamy duży projekt dworca autobusowego. Zamiast niego można było wpisać wiele innych projektów, rozszerzając też teren objęty rewitalizacją – mówił Tomasz Pitucha, dodając, że opozycja zagłosuje bez dyscypliny partyjnej.
– Podpiszemy się pod dokumentem niedoskonałym. Jest lepiej niż w pierwotnej wersji, ale są braki. Program nie wychodzi naprzeciw problemom wielu mieszkańców – dodał radny Piotr Popiel (PiS).
– Czy Kośminek i Felin nie zasługują na odnowę? Takie pomysły jak drugi most kultury czy działania na Żmigrodzie to zabawa w miasto, a nie wyprowadzanie ze stanu kryzysowego – dodał radny Dariusz Jezior (PiS).
– Zmiany w świadomości są już widoczne. Popatrzmy na zachowania kibiców dziś i przy wcześniejszym stadionie na Al. Zygmuntowskich. Sam uważam też, że Tatary powinny zostać ujęte szerzej. W pomyśle na nowe śródmieście i Stare Miasto nie ograniczajmy ich tylko do instytucji, bo zderzymy się z problemami, które ma dziś Poznań – dodał Mariusz Banach (Wspólny Lublin).
Radni PO przypominali, że dokument jest wyznacznikiem strategii, a konkrety pojawią się z biegiem czasu. – Należy go przyjąć. Nie jest to ostatnie słowo. Martwi mnie to, że tyle złych opinii wypowiedziano w tak ważnej sprawie – mówiła Marta Wcisło (PO).
– Program pokazuje dynamiczny rozwój miasta. Ma ogólny, strategiczny charakter, a konkretne fiszki pojawią się na etapie realizacji. Dziwię się, że jesteście nieprzygotowani, był czas na jego przeczytanie – odpowiadał przeciwnikom z opozycji Michał Krawczyk, radny (PO).
– Liczę, że będzie to program przejściowy. Musimy coś zrobić z miastem, z którego uciekają młodzi ludzie – uznał Eugeniusz Bielak (PiS).
Projekt uchwały poparło 25 radnych. Dwóch było przeciw, trzech wstrzymało się od głosu.
BARTOMIEJ CHUDY