Tanio skóry nie sprzedały

Szczypiornistki MKS Perła Lublin wciąż pozostają bez wygranej w europejskich pucharach w obecnym sezonie. W sobotę, w wyjazdowym meczu 3. kolejki fazy grupowej Pucharu EHF, mistrzynie Polski musiały uznać wyższość węgierskiego ÉRD, przegrywając 24:29. Porażki z faworytem do wygrania grupy podopieczne trenera Roberta Lisa wstydzić się nie muszą.

Mistrzynie Polski, wciąż zdziesiątkowane przez kontuzje czołowych zawodniczek, wspierane liczną, ponad 50-osobową grupą niezwykle gorąco dopingujących kibiców z Lublina, zagrały w sobotę niezwykle ambitnie i napsuły sporo krwi faworyzowanym gospodyniom.

Perełki udanie rozpoczęły spotkanie. Już pierwsza akcja w ataku naszej ekipy przyniosła trafienie Sylwii Matuszczyk. Gospodynie wprawdzie dość szybko wyrównały i objęły prowadzenie (2:1), ale lublinianki nie rezygnowały. W 7. minucie pocisk z biodra Karoliny Kochaniak przyniósł remis 2:2, a chwilę później Dagmara Nocuń dała ponowne prowadzenie naszej drużynie (3:2)!

Nawet w osłabieniu, po karze dla Matuszczyk, MKS potrafił i to dwukrotnie skutecznie zaatakować. W 13. minucie po trafieniu z karnego Patrycji Królikowskiej nasza ekipa wygrywała 5:4, a po bombie Natalii Nosek przewaga urosła nawet do dwóch goli (6:4). Miejscowi fani mogli tylko przecierać oczy ze zdumienia, podobnie jak trenerka gospodyń Edina Szabo, która szybko poprosiła o przerwę na żądanie.

Po wznowieniu gry skuteczna kontra Joanny Gadziny znowu dała lubliniankom dwubramkową przewagę (8:6), ale od tego momentu do głosu zaczęły dochodzić miejscowe, wśród których przysłowiowe pierwsze skrzypce grała Gabriella Toth. Po raz ostatni (jak się później okazało) remis pojawił się na tablicy wyników w 25. minucie, po golu Natalii Nosek (10:10). Niezwykle skuteczna końcówka w wykonaniu miejscowych sprawiła, że na przerwę węgierski zespół schodził już z zaliczką sześciu trafień (18:12).

Drugą połowę MKS Perła rozpoczęła w bramce z Weroniką Gawlik. Kilka udanych interwencji między słupkami w wykonaniu kapitan MKS oraz skutecznie wykończone akcje przez nasze zawodniczki pozwoliły w 40. minucie na zniwelowanie strat zaledwie do trzech trafień (18:21). Szkoda po chwili nieuznanego golu Sylwii Matuszczyk i nieudanego podania do pędzącej w kontrze Dagmary Nocuń, bo była realna szansa nawet na doścignięcie rywalek. A tak gospodynie skrzętnie wykorzystały ten gorszy fragment w wykonaniu Perły i przed końcem trzeciego kwadransa wróciły do przewagi sprzed zmiany stron (24:18).

Lublinianki nie dawały jednak za wygraną i na niespełna sześć minut przed końcem znowu przewaga miejscowych stopniała do trzech goli (23:26). Było to jednak wszystko na co ÉRD w sobotę pozwoliło MKS.

ÉRD – MKS Perła Lublin 29:24 (18:12)

Erd: Janurik, Foggea – Do Nascimento 6, Szabo 2, Lavko 4, Kisfaludy 3, Kiss 3, Kovacević, Jerabkova 7, Schatzl 2, Bizik, Toth 2, Kiraly, Simon, Gavai

MKS Perła: Gawlik, Bešen – Olek, Szarawaga, Więckowska 5, Matuszczyk 4, Królikowska 3, Nocuń 1, Nosek 3, Kochaniak 6, Gadzina 2.

Kary: Erd – 6 minut, MKS Perła – 2.

Sędziowali: Georgios Panayides i Marios Andreou (Cypr).
Widzów: 2200.

Drugie spotkanie w grupie C Pucharu EHF pomiędzy Odense Håndbold, a Gloria 2018 Bistrita-Nasaud zostało rozegrane w niedzielne popołudnie i zakończyło się już po zamknięciu tego wydania tygodnika.

1. Odense Håndbold 2 4 63-45
3. ÉRD 3 3 81-77
2. CS Gloria 2018 2 2 47-47
4. MKS Perła Lublin 3 1 64-86

W następnej kolejce – 26 stycznia: MKS Perła Lublin – ÉRD, CS Gloria 2018 Bistrita-Nasaud – Odense Håndbold (oba mecze o godz. 17:00).