Targowisko przy Ruskiej nie do ruszenia?

Przynajmniej tak wynika z kolejnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie w tej sprawie. Sąd uznał, że w obliczu ciągle zmieniających się na targowisku handlarzy nie można wyegzekwować rozbiórki tutejszych kramów.


Sprawa absorbuje lubelskie urzędy od ponad pięciu lat. Na wokandzie sądu administracyjnego pojawiła się w listopadzie 2016 roku, kiedy to dzierżawca terenu, spółka Euroconsult, zaskarżył decyzję o nakazie rozbiórki straganów, kramów i kontenerów, wydaną przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Pełnomocnik skarżących bronił racji firmy, twierdząc, że stragany są ruchomościami niezwiązanymi z terenem, a spółka – jako dzierżawca – nie może ponieść konsekwencji prawnych nakazu rozbiórki.
Sąd uznał te argumenty. Orzekł na korzyść Euroconsult, uchylając nakaz rozebrania straganów. WINB nie skorzystał z odwołania do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Brak kasacji zastępca dyrektora Inspektoratu Wojciech Boryc argumentował długim oczekiwaniem na rozprawę, co nie miało leżeć u podstaw interesu publicznego.

Rozbiórka nie do wyegzekwowania

Teraz sprawa wróciła na wokandę WSA. Skarżącym decyzję służb nadzoru budowlanego był zarządca terenu, podległa marszałkowi województwa spółka Lubelskie Dworce.
– Sąd oddala skargę – orzekła w minioną środę sędzia sprawozdawca Grażyna Pawlos-Janusz. W uzasadnieniu kilka razy odwoływała się do uzasadnienia wyroku z listopada 2016 roku. Mimo oddalenia skargi stwierdziła, że nakaz rozbiórki wydany przez nadzór budowlany jest niemożliwy do wyegzekwowania, jeśli kupcy stale się tu zmieniają. – Na tym terenie znajduje się zmienna ilość stoisk handlowych, dlatego niemożliwe byłoby nakładanie nakazu rozbiórki na konkretne osoby – uzasadniał sąd.
W praktyce oznacza to, że kupcy są w tym miejscu nie do ruszenia. Prezes Euroconsult mówił nam, że spółka wiąże swoją działalność z istnieniem tuż przy Ruskiej dworca PKS. To oznaczałoby, że jeszcze przez kilka lat kupcy, przy zgodzie zarządcy, nie ruszą się stąd. Wyrok jest nieprawomocny.

Konkurencja: chaos i samowolka

Kupcy z „Bazaru” i Targu pod Zamkiem mówią wprost o samowoli budowlanej i nielegalnej konkurencji zabijającej ich handel. Są zirytowani wieloletnim przepychaniem się instytucji nadzoru budowlanego, zarządcy i dzierżawcy. – My płacimy wysokie podatki. Oni stosują dumpingowe ceny, co niszczy legalną konkurencję. Poza tym działalność targowiska w tym miejscu jest sprzeczna z zapisami miejscowego planu zagospodarowania z 2015 roku – mówiła nieraz Ewa Fedec, prezes spółki „Bazar. – Na te konstrukcje nie ma dokumentów i pozwoleń. Temat wałkuje się od czterech lat. Ewentualna kasacja wyroku i będzie kolejne półtora roku czekania, choć sprawę można byłoby szybciej rozwiązać – irytował się jesienią, na posiedzeniu Rady Lokalnej Przedsiębiorczości Krzysztof Kurys, prezes kupców z Targu pod Zamkiem.
Sprawa ma być przedmiotem kolejnej dyskusji na forum Rady Lokalnej Przedsiębiorczości. BACH