Tatary ponaglają ministra

Roszczenia dotyczą m.in. gruntów, na których znajdował się basen i stoją mieszkalne bloki

Spadkobiercy właścicieli dawnej Kolonii Tatary chcą odzyskać 9-hektarową działkę, na której stoją dziś m.in. bloki i szkoła. Zaginęła mapa geodezyjna z 1961 r., dzięki której można byłoby wyjaśnić stan prawny tych gruntów. Rada dzielnicy ponagla ministra infrastruktury do poszukiwań dokumentu. Niewyjaśniona sytuacja prawna wstrzymuje wszystkie inwestycje na tym terenie.
Na początku tego wieku kilku spadkobierców dawnych właścicieli Kolonii Tatary rozpoczęło postępowanie administracyjne, mające na celu unieważnienie dwóch decyzji z 1961 roku: wywłaszczającej ówczesnych właścicieli przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej oraz przyznającej im odszkodowania z tego tytułu. Trwała ciągnąca się latami procedura odwoławcza. Na Tatarach nikt się tym nie niepokoił, bo grunty wywłaszczono kiedyś i zagospodarowano zgodnie z celem publicznym i wydawało się, że spadkobiercy stoją na przegranej pozycji.
Ale sprawa wróciła w 2012 roku. Wtedy rozpoczęły się rozmowy na temat budowy w miejscu dawnego miejskiego basenu przy ulicy Odlewniczej nowoczesnej pływalni. Rada dzielnicy Tatary przygotowała obywatelski projekt uchwały w tej sprawie, ale pomysł upadł po tym, jak ratusz uznał, że działka o pow. 9 hektarów z powodów nieuregulowanego stanu prawnego jest wyłączona z inwestycji, a ryzyko związane z wejściem na drogę sądową z dawnymi spadkobiercami – zbyt duże. Dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem UM Lublin informował wówczas „Nowy Tydzień”, że chodzi o „obszar o powierzchni 92 tys. metrów kwadratowych pomiędzy ulicami Kresową, Łęczyńską, Gospodarczą i Maszynową”, ze szkołą, pozostałościami dawnego basenu i blokami mieszkalnymi.

Teren wyłączony z inwestycji

– Wtedy otrzymaliśmy informacje, że teren, o którym mowa, ma niejasną sytuację własnościową, a tym samym nie będzie przeznaczony pod inwestycje – mówi Józef Nowomiński, przewodniczący rady dzielnicy Tatary.
Sprawa trafiła do wojewody i do Instytutu Pamięci Narodowej, który w 2015 roku rozpoczął poszukiwania… geodezyjnych map z lat 60. W sprawę zaangażowała się lubelska posłanka Gabriela Masłowska (PiS), która w 2015 roku uzyskała z ówczesnego Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju cały opis długiego postępowania prawnego.
– „W związku z tym, że w dokumentach archiwalnych brak jest oznaczenia nieruchomości, które wchodziły w skład budowy osiedla mieszkaniowego, niezbędna jest opisana mapa z zaznaczonymi granicami wywłaszczonej nieruchomości” – czytamy w odpowiedzi udzielonej wówczas na interpelację posłanki Masłowskiej.
Nie znaleziono jej w urzędzie wojewódzkim, nie znalazł jej również Instytut Pamięci Narodowej, który w 2015 roku wszczął w tej sprawie kwerendę archiwalną.
Rada dzielnicy przynagla więc ministerstwo: – „O stanie sprawy nie mamy informacji od ponad 18 miesięcy. Sytuacja jest na tyle poważna, że teren nie podlega inwestycjom. A to niezwykle istotna kwestia dla naszej dzielnicy” – piszą do ministra infrastruktury Mieczysław Stasiak i Damian Kuźniak, przewodniczący zarządu i wiceprzewodniczący rady dzielnicy Tatary.

Ministerstwo otrzymało pismo 30 grudnia minionego roku. Działanie podjęło tuż po nowym roku. – 5 stycznia, na zlecenie ministerstwa, została w tej sprawie sporządzona opinia geodezyjna dotycząca nieruchomości wywłaszczonej orzeczeniem z 1961 roku – mówi Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.
Ale z tej opinii wynika tylko tyle, że bez „archiwalnej mapy lub planu sytuacyjnego z widocznymi nieruchomościami, które wywłaszczono”, ani rusz.
– W szczególności chodzi o nieruchomość o powierzchni 35,7 tys. metrów kwadratowych, co do której prowadzone jest postępowanie nadzorcze – dodaje rzecznik Huptyś.
Nadal więc nie wiadomo czy decyzja rady wojewódzkiej sprzed pół wieku została wydana z wadą prawną, co dałoby spadkobiercom możliwość zmian wpisów w księgach wieczystych. Do niedawna sądy orzekały nawet zwroty gruntów, na których wybudowano bloki czy zakłady pracy. Na Tatarach już tak było. Kilka lat temu Archidiecezja Lubelska odzyskała 4 ha po byłej cegielni Rekord.

Czy mapa z 1961 r. w końcu się odnajdzie? Dlaczego urzędy wykazują taką bierność w tych poszukiwaniach? Czy rzeczywiście wszystkie mapy geodezyjne z tamtego okresu przepadły jak kamień w wodę? Mieszkańcy Tatar nie zamierzają odpuszczać tematu, tym bardziej, że cała sprawa blokuje rozwój dzielnicy. Do sprawy wrócimy.
BARTŁOMIEJ CHUDY