To oni grozili dziecku i torturowali ojca

Sprawcami ostatniego, najbardziej brutalnego jak dotąd, napadu rabunkowego na chełmską rodzinę są m.in. młodzi, mieszkający u nas Ukraińcy. Pracujący nad sprawą śledczy twierdzą, że to jeszcze nie koniec, bo większa część bandy uciekła za granicę lub ukrywa się gdzieś w Polsce. Sami przyznają, że zagrożenie kolejnymi okrutnymi atakami ze strony Ukraińców jest realne.


Od początku maja mieszkańcy miasta i powiatu chełmskiego żyją w napięciu i strachu. Właśnie wtedy miał miejsce pierwszy brutalny napad w Ochoży-Kolonii, a ofiarami padli przypadkowi ludzie. Przestępcy sądzili, że mieszka tam właściciel jednego z komisów samochodowych. Gdy okazało się, że się pomylili, było już za późno na odwrót – postanowili więc zabrać, co się da. Jeden z bandytów przystawił gospodarzowi do brzucha widły, strasząc przebiciem. Mężczyznę zawleczono do łazienki. Tam był bity i podtapiany w wannie, by wydobyć z niego informacje o pieniądzach. W końcu bandyci uciekli z niespełna trzema tysiącami złotych i telefonem.

Do kolejnej „roboty” byli znacznie lepiej przygotowani. Ich bezwzględność wzrosła. Przypalali żelazkiem mieszkańca Okszowa, miażdżyli mu palce młotkiem. Jego partnerce założyli na głowę worek, skrępowali i wrzucili ją do łazienki. Po rabunku zniknęli, nie zostawiając niemal żadnych śladów.

W nocy z 20/21 czerwca zaatakowali po raz trzeci. Tym razem za cel obrali mieszkańców os. Słoneczne w Chełmie. Wybili szybę w drzwiach tarasowych i gwałtownie obezwładnili śpiącego z 9-letnim synem właściciela domu. Związali chłopca i nałożyli mu worek na głowę. Jego ojca skrępowali, zawlekli do łazienki, bili, podtapiali i przypalali mężczyźnie wrażliwe miejsca rozżarzoną lokówką do włosów jego żony. Grozili, że obetną dziecku palce, jeśli jego ojciec nie wskaże, gdzie ukrywa pieniądze. Bandyci zabrali prawie 60 tysięcy złotych.

Zaraz po ostatnich drastycznych wydarzeniach chełmscy kryminalni, wspierani przez policjantów z lubelskiego garnizonu, zatrzymali kilku młodych Ukraińców. Łącznie 9 osób, choć prawdopodobnie cała grupa liczyła dwa razy tyle członków.

– Wpadli w ręce policjantów w momencie, gdy wybierali się w stronę przejścia granicznego, by uciec poza granice Polski – poinformowała podkom. Anna Kamola z zespołu prasowego KWP w Lublinie.

Wyraźnie było widać, że działali razem. Mimo to, po przesłuchaniach w komendzie, czterech zostało zwolnionych, bo policjantom nie udało się zgromadzić wystarczającej ilości dowodów. Piąty ma zaledwie 16 lat i choć zebrane materiały świadczą przeciwko niemu, z uwagi na młody wiek nie można go zamknąć w areszcie. Pozostali usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia, a na wniosek prokuratora sąd aresztował ich na 3 miesiące. Grozi im do 15 lat więzienia.

Podejrzani to mieszkańcy obwodu wołyńskiego w wieku 17, 18, 20 i 35 lat. Przy zatrzymaniu i później w trakcie doprowadzenia do prokuratury zachowywali się bardzo butnie i bezczelnie. Byli aroganccy i wulgarni, grozili chełmskim funkcjonariuszom. Okazuje się, że dwóch z nich posiada karty stałego pobytu w Polsce. Choć oficjalnie podają adres na Ukrainie, to tu, pod Chełmem, wynajmują noclegi, pracują i uczą się w lubelskich szkołach. Pracujący nad sprawą śledczy lada dzień będą występować do ukraińskich władz o informacje na temat karalności przestępców. Jak na razie wiedzą tylko, że jeden z nastoletnich bandytów był już karany przez Sąd Rejonowy w Chełmie za włamanie do garażu na terenie miasta.

Najstarszy z aresztowanych jest podejrzany o udział we wszystkich trzech brutalnych napadach – w Ochoży-Kolonii, Okszowie i Chełmie. Młodzi pomagali jedynie w ostatnim, najbardziej okrutnym ze wszystkich, rozboju. Śledczy przyjmują też, że pozostali zatrzymani na próbie ucieczki za granicę również są członkami gangu brutalnych przestępców. Niestety, policjanci mogli jedynie pobrać od nich materiał genetyczny, a po zwolnieniu obserwować ich tylko do granicy z Ukrainą. Nie wiadomo, gdzie udali się po jej przekroczeniu i czy właśnie nie planują kolejnego napadu – tym razem w nowej i bardziej przemyślanej konfiguracji. Bo tego, co przyznaje Lech Wieczerza, Prokurator Rejonowy w Chełmie, wykluczyć nie można.

Do pierwszych dwóch ataków bandyci byli dobrze przygotowani. Działali sprawnie, metodycznie, profesjonalnie. Przyszli od tyłu, zostawiając auta na polnej drodze, obserwowali obiekt przed wtargnięciem, z łatwością otworzyli zamek, mieli kominiarki, rękawiczki i działali przy świetle latarek. Podjechali kilkoma samochodami, które po dokonaniu przestępstwa rozjechały się w różnych kierunkach. Przy ostatnim napadzie, do którego 35-letni groźny przestępca zaangażował młodych, niedoświadczonych pobratymców, popełnili błędy. Technicy policyjni zabezpieczyli wiele śladów zarówno w domu, jak i obok posesji (w ubiegły czwartek rozpoczęły się ich analizy, a wyniki badań będą znane pod koniec lipca). Kamera na sąsiednim domu zarejestrowała trzech uciekających zbirów. Teraz biegła z zakresu antroposkopii zajmie się odtwarzaniem ich wyglądu na podstawie widocznych na nagraniu sylwetek.

Do sprawy i postępów w śledztwie będziemy wracać. (pc)