To pielęgnacja, nie zagrożenie

Wrony nad al. Jana Pawła II – przed radykalnym podcięciem drzew (fot. Czesław Danilczuk)

Specjalistyczna firma przycięła w ubiegłym tygodniu wszystkie drzewa rosnące wzdłuż ulicy Chełmskiej i al. Jana Pawła II we Włodawie. Pielęgnację zlecił Zarząd Dróg Powiatowych, odpowiadając na liczne prośby mieszkańców. Nie wszystkim to się podoba. Niektórzy twierdzą, że obcięcie konarów może zabić drzewa.

W środę (15 listopada) specjalistyczna firma, działająca na zlecenie ZDP we Włodawie, zaczęła przycinkę drzew na al. Jana Pawła II i ul. Chełmskiej. Niemal natychmiast podniósł się alarm niektórych mieszkańców oburzonych, że takie traktowanie drzew nie tylko im nie służy, ale może też je zabić.
– Zostawiono jedynie pnie i krótkie kikuty konarów. Takie traktowanie drzew może doprowadzić do ich śmierci. Proceder ten jest prowadzony systematycznie, nie omija się żadnego drzewa. Zaczęto 15 listopada. Kto wydał taką decyzję, z jakim specjalistą od drzew była konsultowana? – pyta nasza czytelniczka.
O wyjaśnienie poprosiliśmy Zarząd Dróg Powiatowych. Tam twierdzą, że wycinka jest podyktowana dwoma względami. Po pierwsze jest to ograniczenie ich przyrostu. Ważniejsza jest jednak druga kwestia, którą jest wola mieszkańców tych ulic.
– Od dłuższego czasu od mieszkańców otrzymywaliśmy mnóstwo zgłoszeń o przycięcie tych drzew, a to dlatego, że na al. Jana Pawła stanowiły one miejsca, gdzie siedziały wrony, które bardzo mocno zaśmiecały zaparkowane niżej samochody – mówi Wiesława Kadrow, dyrektor ZDP we Włodawie. – Identyczna sytuacja była też na Chełmskiej, z ta tylko różnicą, że tam ptaki te gniazdowały. Wola mieszkańców w rozwiązaniu tego problemu wyrażała się w wielu interpelacjach, m.in. tych zadawanych przez pana Wiesława Holaczuka. Zapewniam, że firma zatrudniona do tej przycinki jest profesjonalna, ma odpowiedni sprzęt i wiedzę. Te drzewa to lipy. W żaden sposób nie są zagrożone i na wiosnę na pewno ładnie odbiją – twierdzi W. Kadrow. (bm)

Komentarze