Tornado zmiotło stodołę

Potworna i przerażająca ciemność, a potem huk powalonego budynku i latające dokoła jego części. – Czegoś takiego nie było od wielu lat – mówi zszokowany H. Gołębiowski, wójt gminy. Mieszkańcy mówią, że przez Majdan przetoczyła się prawdziwa trąba powietrzna.

Czwartek (4 maja). Strażacy interweniowali przy zalanych piwnicach w Chełmie i Sielcu, ale nigdzie nie mieli tyle pracy, co w Majdanie (gm. Wojsławice). Tam drzewa łamały się jak zapałki, konary leciały na drogę, potężna wichura zrywała dachy, a woda z pól zalewała posesje.
– Jeden meldunek dotyczył kilku zgłoszeń. Wyjechały dwa wozy PSP i 3 OSP. W pierwszej kolejności konieczne było udrożnienie rowów i przepustów, bo woda nie miała dokąd spływać. Strażacy wypompowywali też wodę z zalanych piwnic, a zerwany dach zabezpieczyli plandeką – relacjonuje mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Chełmie.
Mieszkańcy mówili o prawdziwej trąbie powietrznej, która przetoczyła się nad wsią. W jednej chwili zapanowała ciemność, nie było widać świata, a zaraz potem nie było już nic.
– Olbrzymia stodoła w ciągu minuty runęła jak domek z kart. Czegoś takiego nie było od wielu lat – opowiada Henryk Gołębiowski, wójt gminy Wojsławice.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. W rozebranej przez gwałtowną nawałnicę stodole była jedynie pasza dla zwierząt gospodarskich. Strażacy-ochotnicy obiecali pomoc właścicielowi w uprzątnięciu terenu, a gmina w zabraniu na własny koszt eternitu z dachu. Straty ma pokryć ubezpieczenie.
Kwestia niedrożnych rowów została zgłoszona do starostwa – zarządca drogi obiecał zająć się tematem w przeciągu najbliższych dni, aby przy kolejnym załamaniu się pogody nie dokładać pracy strażakom. (pc)