Tragedia na patrolu wywiadowców

Interwencja
Mimo intensywnej akcji reanimacyjnej mężczyzny nie udało się uratować

Chwilę wcześniej wyzywał ludzi, bił ich i kopał – za moment leżał martwy na ul. Łęczyńskiej. Policja i prokuratura wyjaśniają działania lubelskiego patrolu wywiadowców, chociaż postronni świadkowie twierdzą, że interwencja policjantów przebiegała w pełni profesjonalnie, bez użycia środków przymusu. Zajście zostało zarejestrowane też przez kamery monitoringu.


– Do zdarzenia doszło we wtorek, 25 sierpnia, kilka minut po godzinie 15.00. Policjanci otrzymali klika zgłoszeń, z których wynikało, że ulicą Droga Męczenników Majdanka idzie agresywny mężczyzna i bije napotkanych ludzi. Według osób zgłaszających, napastnik „mógł być pod wpływem środków odurzających”. Na miejsce skierowano policjantów z Wydziału Wywiadowczego KMP w Lublinie.

Gdy funkcjonariusze tam dotarli, mężczyzna kopał jedną z przechodzących ulicą kobiet. Na widok funkcjonariuszy zaczął uciekać – informuje komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. – Podczas próby zatrzymania, groził policjantom pozbawieniem życia – dodaje.

Świadkowie twierdzą, że policjanci jedynie próbowali zakuć silnie pobudzonego agresora w kajdanki. Nie używali wobec niego innych środków przymusu. Gdy nagle zemdlał, przystąpili do reanimacji i wezwali pogotowie. Funkcjonariusze prowadzili reanimację przez około 10 minut. Wspierał ich drugi patrol. Potem przez kilkadziesiąt minut ratownicy medyczni. Mężczyzna zmarł na chodniku.

Nie tylko we wtorek dawał o sobie znać na Starych Bronowicach i Piaskach, dzień wcześniej w okolicach ul. Wolskiej i Drogi Męczenników Majdanka oraz przy pl. Bychawskim atakował pieszych, bił ich i wyzywał, biegał po ulicy za samochodami, w jednym z marketów zaatakował paletę ze spryskiwaczami.

Co było przyczyną jego zachowania? Choroba psychiczna czy dopalacze? Co doprowadziło do nagłego zgonu? Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lublinie czekają na wyniki sekcji zwłok. Wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia zajmują się również funkcjonariusze z wewnętrznej kontroli policyjnej. Zmarły 30-latek był mieszkańcem ul. Grygowej. LT