Tragedia na torach

Na torach w poniedziałkowy wieczór zginęła na miejscu 40-letnia kobieta. Osierociła trójkę dzieci.

(26 lutego) Tuż po godz. 19 dyżurny komendy otrzymał zgłoszenie do śmiertelnego wypadku przy ul. Nadtorowej, niedaleko stacji Chełm Miasto. Pociąg relacji Chełm – Lublin uderzył znajdującą się na torach kobietę.
– W wyniku doznanych obrażeń kobieta zginęła na miejscu, przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Policjanci ustalili jej tożsamość, to 40-letnia mieszkanka miasta – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. – Pociągiem podróżowało dwudziestu pasażerów. Obsługa była trzeźwa. Okoliczności śmierci kobiety są teraz ustalanie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie. Jej ciało zostało zabezpieczone celem wykonania sekcji zwłok – dodaje podkom. Czyż.
Ta została przeprowadzona w ubiegły czwartek. Wstępnie wykluczono bezpośredni udział osób trzecich w zdarzeniu. Maszynista i kierownik pociągu powiedzieli funkcjonariuszom, że widzieli, jak kobieta weszła na tor w ostatniej chwili przed nadjeżdżający pociąg zza słupka trakcyjnego. Śledztwo zaś formalnie prowadzone jest w kierunku wypadku komunikacyjnego.
Czy 40-letnia, pracująca i ustatkowana kobieta celowo weszła na tory w poniedziałkowy wieczór? Co takiego musiało się stać, że targnęła się na własne życie w tak drastyczny sposób? Ze względu na charakter sprawy śledczy nie chcą zdradzać jej szczegółów. Prokuratura gromadzi materiał dowodowy i przesłuchuje świadków.
Jak mówi jeden z pasażerów pociągu, postawa i komentarz konduktorki zaraz po zdarzeniu były wyjątkowo szokujące i nie na miejscu. „No, co? Ktoś się rzucił pod pociąg” – miała powiedzieć do pasażerów pytających, co się stało. (pc)