Tragiczna śmierć dziennikarza

Marcin miał dopiero 38 lat

Śledczy wyjaśniają tragiczną śmierć dziennikarza Marcina Prażmowskiego. Mężczyzna zaczynał swoją pracę w Lublinie i Łęcznej, a od kilku lat mieszkał w aglomeracji warszawskiej. W Warszawie doszło do dramatu. Reporter został znaleziony nieprzytomny.

Lekarzom nie udało się uratować jego życia.
Sprawą zajmują się policja i prokuratura. Możliwe, że doszło do pobicia, bo na ciele Marcina stwierdzono obrażenia. Marcin miał 38 lat, żonę i dwoje dzieci. Ostatnio był dziennikarzem „Expressu Sochaczewskiego”, a wcześniej pracował w „Dzienniku Wschodnim” oraz w lokalnej gazecie w Łęcznej. Zajmował się tematyką lokalną i sportem. – Był wyjątkowo utalentowanym i dociekliwym dziennikarzem, doskonale odnajdującym się w tematyce lokalnej, którą rozumiał i czuł jak mało kto. Był wrażliwym, otwartym na innych ludzi człowiekiem – mówią wszyscy, którzy go znali.
Pogrzeb Marcina odbył się 6 października w Horodle koło Hrubieszowa. LL