Tropili ptaki, poznawali rośliny

Zakończył się cieszący się wśród mieszkańców dużą popularnością kilkumiesięczny projekt „Trop. Tropiciele Osiedlowej Przyrody”. Sfinansowany był ze środków projektu Dzielnice Kultury.


Projekt do miejskiego programu Dzielnice Kultury napisały dwie lubelskie aktywistki Marta Nazaruk-Napora i Agnieszka Duda-Jastrzębska. – Zauważyłyśmy, że w przestrzeni osiedla brakuje projektów, które byłyby związane z przyrodą – tłumaczy Agnieszka Duda-Jastrzębska. – W sumie inspiracją stały się dla nas nasze dzieci, które na spacerach zadawały nam pytania dotyczące drzew, krzewów czy ptaków. Kiedy nasza książkowa i szkolna wiedza przestała nam wystarczać, postanowiłyśmy poszukać wiadomości u specjalistów – dodaje Marta Nazaruk-Napora.

Od czerwca do lipca br. odbyło się dziesięć spotkań. Na każde z nich przychodziło około trzydziestu osób w różnym wieku: młodzi rodzice, uczniowie oraz seniorzy z wnukami i bez. Zdecydowanie największą popularnością cieszyły się spacery z przyrodniczką Justyną Choroś, która na osiedlowych trawnikach potrafiła odnaleźć rośliny jadalne i zioła oraz z „Inspektorem Bywakiem”, ornitologiem, który w fascynujący sposób opowiadał o ptakach.

Dzieciaki chętnie uczestniczyły także w kreatywnych zajęciach plastycznych prowadzonych przez Magdę Zaworską czy Kamilą Czosnyk. Efektem projektu jest przepiękna, kolorowa mapka młodych tropicieli, którą można samodzielnie uzupełniać. Publikacja pt. „Obserwatorzy osiedlowej przyrody oo-patrz!” dostępna jest w Dzielnicowym Domu Kultury Węglin oraz w Biblio. W wersji online można pobrać ją z facebookowej strony projektu Trop.

Cenne lekcje przyrody

Efektem spacerów, które odbywały się na osiedlu Błonie, nie jest jedynie publikacja. To również rozbudzenie ciekawości wielu małych przyrodników, których zachwyciła osiedlowa przyroda. Spotkania łączące pokolenia były niejednokrotnie okazją do wymiany doświadczeń. – Jedliśmy lebiodę w czasie wojny, jak był głód – opowiadała np. jedna z seniorek z osiedla Błonie podczas spotkania przyrodniczego z Justyną Choroś.

Uzbrojone w lupki dzieci szybko nauczyły się odróżniać babkę zwyczajną czy dziurawiec. Niektóre odważyły się też spróbować zielonych listków jadalnych roślin. – W szkołach mamy lekcje biologii i przyrody, a tak naprawdę nie znamy najbliższego świata, który nas otacza – mówi Justyna Choroś.

– Wychodząc przed blok czy dom, nie potrafimy nieraz nazwać drzew i roślin, które tam rosną. Skoro nie potrafimy ich nazwać, to nie potrafimy także ich dostrzec – dodaje Justyna Choroś.

– Dla wielu dorosłych każdy czarny ptak to wrona, a tymczasem prawdziwe wrony rzadko przylatują do miasta. Mamy kilka gatunków krukowatych, mylnie określanych jako wrony – tłumaczy Jakub Orłowski, czyli Inspektor Bywak, ornitolog. Na spacery po osiedlowych alejkach przynosił prawdziwe ptasie pióra, kolorowe fotografie czy nagrania ptasich odgłosów. Spacerujący z nim mieszkańcy mogli dyskretnie podglądać lokatorów ptasich budek czy gniazd. Dla wielu był to pierwszy kontakt z tego typu praktyczną wiedzą.

– Jesteśmy bardzo wdzięczni za projekt „Trop. Tropiciele osiedlowej przyrody”. Dzięki temu, że zajęcia odbywały się na naszym osiedlu, moje dzieci odkryły w sobie pasję do zbierania piór i w krótkim czasie udało im się zgromadzić ich małą walizeczkę. W dodatku, dzięki spotkaniom z ornitologiem, wiedzą, czyje są poszczególne piórka. A jak komuś zdarzy się upaść i np. nabije sobie siniaka, to zaczyna szukać w trawie babki, bo wie, że jest lecznicza – mówi mama dwóch przedszkolaków.

Emilia Kalwińska