Trudno jest cieszyć się samemu

Weronika Gawlik bramkarką MKS Lublin jest od stycznia 2011 roku. Wcześniej występowała w Sośnicy Gliwice i Zgodzie Ruda Śląska. Z lubelską drużyną siedmiokrotnie (2013-2016 i 2018-2020) sięgnęła po mistrzostwo Polski oraz po srebrny (2011 r.) i brązowy medal (2012). Z zespołem w 2012 i 2018 roku zdobyła także Puchar Polski. Jej największy sukces w reprezentacyjnym dorobku to czwarte miejsce w 2015 r. podczas mistrzostwa świata w Danii.

– Tej decyzji można było się spodziewać – o zakończonym przedwcześnie sezonie 2019/2020 mówi Weronika Gawlik, bramkarka MKS Perła Lublin. Kapitan lubelskiego zespołu, tak, jak pozostałe zawodniczki cieszy się z kolejnego mistrzowskiego tytułu, choć to zupełnie inna radość niż choćby przed rokiem.


Na razie mistrzynie tak naprawdę nie poznały jeszcze smaku kolejnego złota.  – Każdy jest zamknięty w swoim domu, a trudno jest cieszyć się samemu, szczególnie, jeśli uprawia się sport drużynowy. Mam nadzieję, że świętowanie przyjdzie, gdy skończy się sytuacja, w jakiej aktualnie jesteśmy. Póki co mamy czas na chwilę refleksji i mam nadzieję, że kiedy już się spotkamy, będziemy mogły powiedzieć sobie, że w tym skróconym sezonie wykonałyśmy kawał dobrej roboty – wyznała w rozmowie dla serwisu internetowego MKS Lublin, Weronika Gawlik.

– Były gratulacje od rodziny, przyjaciół oraz kibiców, trenerów, prezesa i pracowników klubu. Jeśli jednak chodzi o mnie, to naprawdę dziwnie mi świętować, mając świadomość sytuacji na świecie. Zazwyczaj tytuł zdobywa się po skończonym meczu. Wbiega się na parkiet, cieszy się z drużyną, trenerem, są medale, puchar, podest, cała oprawa, szampan – choć oczywiście w rozsądnych ilościach. Jest spontanicznie, a w tym momencie, kiedy dostajemy po prostu suchą informację o tym, że już jesteśmy mistrzem Polski, to trudno o spontaniczność i euforię – dodała znakomita bramkarka.

Weronika Gawlik pokusiła się także o ocenę zakończonych przedwcześnie rozgrywek. – Mimo że sezon skończył się w marcu, to nie mogę powiedzieć, że dla nas – zawodniczek, był on krótki. Rozegrałyśmy bardzo wiele spotkań, bo należy pamiętać, iż łączyłyśmy grę w lidzie z rozgrywkami europejskimi.

Wymagało to od nas i od całego klubu nie lada wysiłku fizycznego, jak i organizacyjnego. Do tego nękała nas duża ilość kontuzji. Należy zwrócić uwagę na to, iż cały czas utrzymywałyśmy pozycję lidera, co było niemałym wyzwaniem, biorąc pod uwagę wszystkie wyżej wymienione okoliczności – powiedziała.

Weronika Gawlik zespół z Lublina reprezentuje od 2011 roku. Jak widzi najbliższą przyszłość drużyny?  – Szczerze? Nie mam pojęcia. Nie wiemy, jak to będzie wyglądało, ale zanosi się na to, że przerwa między sezonami będzie wyjątkowo długa. Wiele zależy też od meczów reprezentacyjnych. Mamy do rozegrania spotkania kwalifikacyjne do ME i nie wiemy, kiedy się one odbędą.

Prawie wszystkie zawodniczki naszego zespołu są reprezentantkami kraju, więc podejrzewam, że jeśli tylko będziemy mogły wznowić wspólne treningi, to zrobimy to, aby przygotować się do rozgrywek międzynarodowych. Jednak sytuacja związana z pandemią rozwija się tak dynamicznie, że na chwilę obecną trudno jest cokolwiek zaplanować. BAS