Trzech ochroniarzy zgwałciło studentkę

Wyjście na dyskotekę stało się koszmarem i traumą na całe życie dla młodej studentki z Lublina. Kobieta został zgwałcona przez trzech ochroniarzy z klubu, w którym tak świetnie miała się bawić. Kilka dni temu, po dwóch latach od tego koszmaru, zapadł skazujący wyrok. Oskarżeni mężczyźni mają trafić za kratki.
Wszystko działo się w nieistniejącym już klubie Cream przy Krakowskim Przedmieściu. Młoda kobieta była nietrzeźwa i właśnie to postanowili wykorzystać ochroniarze. Najpierw wdali się z nią w dyskusję, a potem, według śledczych, zaciągnęli ją do toalety dla personelu i tam dopuścili się zbiorowego gwałtu. Pokrzywdzona była świadoma tego, co się dzieje, nie mogła jednak obronić się przed napastnikami, którzy – jak stwierdziła w śledztwie – byli wobec niej bardzo brutalni.
Ofiara niemal natychmiast zgłosiła sprawę na policji i opowiedziała o swoim dramacie. Zrobiła też obdukcję lekarską. Udało się zabezpieczyć ślady biologiczne, które stały się niezbitymi dowodami obciążającymi trzech mężczyzn: Artura S., Tomasza R. i Piotra B. To właśnie oni stanęli przed lubelskim sądem. Ich proces trwał rok i toczył się za zamkniętymi drzwiami.
Cała trójka od początku nie przyznawała się do winy. Jeden z oskarżonych powiedział śledczym, że kobieta zgodziła się na seks dobrowolnie, ponieważ chcieli ją wyprosić z klubu, gdyż była zbyt pijana. W wersję mężczyzn nie uwierzyli prokuratorzy, a teraz także sąd. Oskarżeni zostali uznani za winnych gwałtu i każdy z nich otrzymał karę 5 lat więzienia. Dodatkowo muszą zapłacić po 20 tys. zł zadośćuczynienia swojej ofierze.
Byli ochroniarze dotąd cieszyli się wolnością i odpowiadali z wolnej stopy. Sąd, nie czekając na prawomocny wyrok, nakazał ich aresztowanie. Mężczyźni trafią zatem już za kratki. LL