Trzech twierdzi, że są niewinni

Zapadł pierwszy wyrok w głośnej sprawie „płatnej protekcji”, o którą oskarżonych zostało czterech lubelskich przedsiębiorców, w tym były przewodniczący Rady Miasta Lublin, Piotr Kowalczyk. Pierwszy z nich, Maciej S., który wystąpił o dobrowolne poddanie się karze, został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 20 tys. zł grzywny. Pozostali oskarżeni czekają na proces. Twierdzą, że są niewinni.


Sprawa dotyczy prowokacji CBA z 2019 r. Agent, który działał pod przykrywką biznesmena zainteresowanego budową biurowca przy ul. Zana skontaktował się z Maciejem S. w celu ułatwienia procesu inwestycyjnego. Ten skojarzył biznesmena z Mariuszem P. i Adamem M. – architektem, prowadzącym biuro projektowe wspólnie z Piotrem Kowalczykiem (który od początku występuje pod nazwiskiem i całą akcję CBA nazwał nieudolną próbą zdyskredytowania jego działalności publicznej). W trakcie rozmów między „inwestorem” a Maciejem S., Adamem M. i Mariuszem P. miała paść kwota 1 mln zł za pomoc w procesie załatwiania pozwoleń i zgód w urzędzie miasta, co miały umożliwić ich znajomości z lubelskimi decydentami i wpływy Kowalczyka. Później w Ratuszu doszło do oficjalnego spotkania, w którym uczestniczyli m.in. „inwestor”, prezydent, dyrektor wydziału architektury i budownictwa, Adam M. i Piotr Kowalczyk, na którym urzędnicy potwierdzili, że planowana inwestycja przy Zana jest możliwa do realizacji, a Kowalczyk miał zadeklarować „podjęcie działań marketingowych zmierzających do ograniczenia sprzeciwu lokalnej społeczności” wobec inwestycji.

Kilka tygodni później w biurze projektowym Adama M i Kowalczyka doszło do podpisania umowy z „inwestorem” na przygotowanie całej dokumentacji potrzebnej do realizacji inwestycji. Podane w umowie wynagrodzenie miało zawierać owe dodatkowe milion złotych „za załatwienie sprawy”. Tuż po podpisaniu kontraktu do biura wkroczyli agenci CBA i zatrzymali Kowalczyka i jego wspólnika. Tego samego dnia zatrzymano również dwóch pozostałych przedsiębiorców zaangażowanych w sprawę. Wszyscy trafili do aresztu. Prokuratura oskarżyła całą czwórkę że, powołując się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych, podjęli się pomocy w załatwieniu zgody na „budynek mieszkalno-usługowy” przy ul. Zana, za co mieli otrzymać milion złotych. Maciej S. jeszcze przed skierowaniem do sądu aktu oskarżenia przyznał się do winy i wystąpił o dobrowolne poddanie się karze.

W ubiegłym tygodniu sąd przychylił się do tego wniosku skazując Macieja S. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 20 tys. zł grzywny. Trzech pozostałych oskarżonych nie przyznaje się do winy, ich proces się jeszcze nie rozpoczął.

Piotr Kowalczyk od początku przekonuje, że prowokacja CBA i zatrzymanie jego i jego wspólnika to akt politycznej zemsty za to, że kilka lat wcześniej odszedł wraz z kilkoma radnymi z klubu PiS i poparł prezydenta Krzysztofa Żuka (PO), a w późniejszych wyborach, w których już sam nie startował, zawsze angażował się w wyborach po stronie opozycji wobec PiS. Były przewodniczący lubelskiej rady miasta twierdzi, że z Maciejem S. i Mariuszem P. od dawna nie utrzymuje żadnych kontaktów, a Maciej S. składając propozycję korupcyjną podstawionemu funkcjonariuszowi CBA, nie działał w jego imieniu, ani za wiedzą i nigdy z nim o tym nie rozmawiał, a zlecenie projektowania i przygotowanie dokumentacji na budowę budynku przy Zana, było zwykłym zleceniem z wynagrodzeniem nie odbiegającym od stawek rynkowych w takich sprawach.

– Nigdy nie żądałem od nikogo, ani z nikim nie ustalałem, nie oczekiwałem i nie potwierdzałem żadnej nielegalnej korzyści za przyjęte zlecenie – podkreśla Kowalczyk, twierdząc, że jego wypowiedź podczas spotkania w Ratuszu „o marketingowym ograniczeniu sprzeciwu lokalnej społeczności wobec planowanej inwestycji” padło w zupełnie innym kontekście, niż przyjęła prokuratura. (l)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here