Tułała się po całej Lubelszczyźnie

Wycieńczony, schorowany, z mnóstwem wbitych kleszczy. Nieznany nikomu pies tułał się przez kilkanaście dni po Lubelszczyźnie, by zostać w końcu odłowionym w Krasnymstawie. Trwa walka o jego powrót do zdrowia.

Najprawdopodobniej na początku maja rozpoczęła się wędrówka suczki, którą ostatecznie zajęły się wolontariuszki krasnostawskiej sekcji Straży Ochrony Zwierząt. Pies był widziany np. w Piaskach, Lublinie, Motyczy, Leonowe, a nawet koło Bełżyc. Próbę schwytania zwierzaka podejmowano kilka razy, ale bezskutecznie. Wystraszona sunia zawsze uciekała. Udało się dopiero 24 maja w okolicach Krasnegostawu.

– Nieuchwytny pies złapany! Wciąż nie wierzymy, że jest już bezpieczna, dziś udało się nam schwytać sunię! – ogłosiły tego dnia wolontariuszki krasnostawskiej Straży. Piesek nie ma na razie imienia. Ustalono, że ma ok. 4 lat, waży 40 kg. Suszka miała na obroży przyczepiony kabel. Być może została gdzieś porzucona, przyczepiona np. do drzewa, ale zdołała się uwolnić. – Na ciele kleszcz obok kleszcza, walczymy z babeszjozą – opowiadają wolontariuszki.

Dzień później psiakowi nadano imię Azja. – Potrzebujemy dobrej jakościowo karmy, szelek antyucieczkowych. Jej tułaczka trwała kilka tygodni, przeszła kilkaset kilometrów. Jest wycieńczona, wychudzona. Przestała ufać człowiekowi, przed nami mnóstwo pracy, by pokazać jej świat na nowo – podsumowują dziewczyny ze Straży. (k)