Ubezpieczyciel przeciw pogorzelcom

Jedna z firm ubezpieczeniowych nie chce wypłacić odszkodowania pogorzelcom z Gorzkowa Wsi. Sprawą zainteresowała się Telewizja Lublin. Emisja programu 5 maja o 17.30.

Przypomnijmy. Dramat rozegrał się w niedzielę, 26 marca, ok. godz. 22. Halina i Jan Rysakowie z Gorzkowa Wsi kładli się już spać, gdy nagle poczuli niepokojący swąd. – Okazało się, że nasze poddasze płonie – relacjonowała nam kilka tygodni temu pani Halina. Zanim na miejscu pojawiły się wozy straży pożarnej, starsze małżeństwo zdołało wyjść na podwórze. Pani Halina o własnych siłach, a pana Jana, który ma problemy z poruszaniem się, przeszedł zawał i ma wszczepione bajpasy, z płonącego domu wynieśli sąsiedzi. Ostatecznie strażakom udało się nie dopuścić płomieni na parter posesji. Ogień zniszczył jednak część dachu oraz wszystko to, co znajdowało się na strychu. W akcji trwającej ponad 6 godzin brało udział aż 19 strażaków – dwa wozy Państwowej Straży Pożarnej oraz OSP Gorzków i OSP Żółkiewka. Mimo że pokoje ocalały, nie da się tu mieszkać. Podczas gaszenia woda zalała cały dom i wszystko, co się w nim znajduje. – Proszę zobaczyć, jak wyglądają ściany, sufit, łóżka i kołdry – wyliczała pani Halina.
Tragedia jest tym większa, że muszą się zmagać z nią starsi, niemajętni ludzie. Po prostu nie stać ich na sfinansowanie remontu. I tu należy się ogromna pochwała dla sąsiadów państwa Rysaków. Od razu podjęli oni decyzję o zbiórce dla pogorzelców. Beata Wiącek założyła nawet stronie zrzutka.pl wydarzenie pod nazwą „Odbudujmy razem dom po pożarze”. – Ogień strawił dach, poddasze oraz schody. Strop był zrobiony z drewna, więc uległ zniszczeniu, częściowo strawił go ogień, a reszta jest nasiąknięta wodą, ze ścian odpadają tynki, bo wszystko było zalane wodą, natomiast komin runął do środka domu – opisuje Beata Wiącek. Na rzecz pogorzelców udało się zebrać nieco ponad 6 tys. zł, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Pani Halina i pan Jan wciąż mieszkają u sąsiadów. Po pożarze pogorzelców spotkała też inna, niemiła niespodzianka. – Zwrócili się z wnioskiem o odszkodowanie do swojego ubezpieczyciela, a ten, mimo że płacili składki, odmówił – opowiada nam Ryszard Wiącek, który z córką pomaga państwu Rysak. Powodem negatywnego rozpatrzenia wniosku było to, że belka stropowa znajdowała się w domu Rysaków za blisko komina, a ten na dodatek nie był otynkowany. – Przecież to jakieś absurdalne tłumaczenie. Zaangażowaliśmy w sprawę prawnika, nie odpuścimy – mówi pan Ryszard.
Losem pogorzelców z Gorzkowa Wsi zainteresowała się też Telewizja Lublin. Dziennikarze już odwiedzili panią Halinę i pana Jana. Emisję programu zaplanowano na 5 maja o 17.30. (kg)